Skąd wiadomo, która książka będzie idealna na lato?

Fajna okładka fajną okładką, ale o tym, że książka okaże się rewelacyjną lekturą na wakacje — decyduje to, czego gołym okiem nie widać. Skąd zatem wiedzieć, czy warto sięgnąć po propozycję, czy lepiej omijać ją z daleka? Zwłaszcza że czasu na czytanie ma się za mało by nim szastać?

Oczywiście każdy ma swoje sposoby i bardzo bym chciała poznać ich jak najwięcej. Nie tylko jeśli chodzi o dobre książki na lato, ale i dobre książki w ogóle. Dlatego z góry dzięki za Wasze metody. Tych własnych nie mam jakoś szczególnie dużo, ale należą do nich te, o których niżej.

Nasze obecne lektury. Pięcioletnia wciąż lubi słuchać naszych zdobyczy z Jury: książeczek o nietoperzach i jaskiniach.

Czasem dobra książka ma dobre recenzje 🙂

Pewnie, że polegam na recenzjach. Społeczny dowód słuszności w tej sytuacji jest bardzo dobrą wskazówką. Z reguły wchodzę na lubimyczytac.pl i wpisuję tytuł książki, który usłyszałam lub przeczytałam. Spośród opinii szczególną uwagę poświęcam tym napisanym przez osoby, którym książka się nie podobała. Jeśli mnie nie przekonają co do swojej opinii, to szukam tytułu w bibliotece miejskiej, a jeśli go tam nie ma, to na olx, allegro (gdy w grę wchodzi książka wydana dawno) lub w księgarniach internetowych (jeśli w grę wchodzi nowość).

Za dobre recenzje uważam recenzje, które wyszły spod palców ludzi umiejących fajnie pisać.

Tak właśnie skusiłam się na zakup w Biedronce książki Gdzie raki śpiewają. A prawdopodobnie skuszę się jeszcze na Zniknięcie pani Christie. I

Cytaty

Kiedy wpadnie mi w oko ciekawy cytat i okaże się, że autorem tych słów jest twórca książki, której nie czytałam – potrafię w ciemno zapragnąć zmienić to jak najszybciej.

 Chyba, że wydało ją jedno z tych wydawnictw, dla których ważniejsi są autorzy (po płacą) niż czytelnicy. Ale o tym potem.

Na podstawie cytatów sięgnęłam np. po: Klechdy sezamowe B. Leśmiana.

Czary są wszędzie – na każdem miejscu i o każdej porze.

Jeden księżyc w niebie
Świeci na obłoku
Drugi — na jeziorze
Czwarty — w moim oku.

Niechaj fala jej nóg nie zmoczy, niech trzcina jej twarzy nie zadraśnie, niech noc swym chłodem jej nie przejmie. Każ słowikom, aby przez całą noc śpiewały jej pieśni. Każ gwiazdom, aby zbliżyły się do niej i świeciły tuż nad jej głową. Każ kwiatom by same odrywały się od swych łodyg, i biegły do niej, i układały się w wieńce i girlandy.

Oraz Regulamin tłoczni win J. Irvinga.

Ci sami, którzy głośno deklarują miłość do duszy nienarodzonego, odmawiają grosza i pomocy ludziom biednym, niechcianym i prześladowanym. Czym usprawiedliwiają wielką troskę o płód ludzki, połączoną z równie wielką obojętnością wobec odrzuconego, maltretowanego dziecka?

(…) nazywał się Wolał. Było to, rzecz jasna, przezwisko, które wzięło się stąd, że cokolwiek wolał akurat robił, mówił, że wolałby robić coś innego.

Jeżeli grzechem jest wywyższać się nad innych (…), to wywyższać się ze względów moralnych jest grzechem najcięższym.

Nareszcie poznałby całą prawdę. Tyle że człowiek nie chce dowiadywać się prawdy od osób, których nie lubi.

Sraj albo złaź z nocnika.

Wspomnienia

Może też być tak, że nagle przypominam sobie o książce, którą czytałam mniej lub bardziej dawno temu. I pod wpływem tego wspomnienia, nagle zaczynam mieć na nią ogromny apetyt. Taki impuls naprawdę ma sporo wspólnego z zapachem potrawy, który sprawia, że nachodzi ochota właśnie na coś tak konkretnego, jak np. Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Z letnich części to np. “Nutria i Nerwus”  czy “Feblik” i wiele, wiele innych 🙂

Części Jeżycjady, w których ciepło od letnich scen i scenek

Dobry znajomi polecają dobre książki

Na salonach XXI wieku rzadko rozmawia się o książkach, ale nie znaczy to, że nigdy. Zdarza się więc, że ktoś, kto wie, że należę do gatunku czytających – ma do powiedzenia bardzo ciekawe rzeczy w kwestii ostatnio przeczytanej książki.

W ten sposób trafiłam na takie fajne propozycje (na lato i nie tylko) jak:

Wydawnictwo

Nawet najlepsze recenzje nie są mnie w stanie skłonić do tego, by sięgnąć po książki wydawnictw, na których zawodziłam się tak wiele razy, że wystarczy… Niedopracowana korekta, totalnie olana redakcja, marny poziom artystyczny, pełno niekonsekwencji w fabule. No nie i basta, nigdy więcej. Za to jeśli książka, na którą mam ochotę, jest w dodatku z solidnego wydawnictwa — to nie mam więcej pytań. I — zwłaszcza jeśli chodzi o książki na lato — nie mam na myśli wydawnictwa PWN czy wydawnictw uniwersyteckich. Ale Muza czy Novae Res lub inne, które zarabiają na autorach — omijam szerokim łukiem. Jak wspomniałam, jeśli chodzi o czas — naprawdę nie mam czym szastać.