O tym, czy wróżba styczniowa się sprawdziła

Sprawdziło się na pewno to, że w styczniu nie spadło za wiele śniegu. Czyli w sumie w ogóle nie. Czy było elegancko do połowy miesiąca? Sama nie wiem, ale chyba raczej cały styczeń przeminął w dużo mniej wyrafinowany sposób niż jego pierwszy dzień.

Styczeń się kończy, więc czas na sprawdzenie, ile w tym miesiącu było tego, co w pierwszym dniu. Jak napisałam — sprawdziła się bezśnieżność. A co jeszcze?

W styczniu, jak 1 stycznia, zdarzały się filiżanki 🙂

Bezśnieg, Could be it magic, ludzie

Kiedy pracuje się w domu, a dwa razy w tygodniu leci się do stajni, żeby się uczyć jeździć konno, trudno o to, by na co dzień dbać o wyrafinowane formy. Chociaż, nie powiem, niósł nas sylwester w eleganckim domu i wciąż aspirujemy, by utrzymywać większy porządek niż dotąd.

Cóż, nie zdarzyło mi się już później oddawać muzyce klasycznej. Chociaż… poznałam piosenkę, którą uznałam już za najpiękniejszą na świecie kompozycję. I powstała w latach 70-tych ubiegłego wieku. To może szczyptę klasyki w sobie ma. Może to magia 🙂 Ale trzeba dodać, że inspiracją do Could be it magic  było Preludium c-moll, op. 28, nr 20 Fryderyka Chopina…  

Sprawdziło się też, że wokół byli dobrzy ludzie. Na co dzień domownicy i dziewczyny z redakcji. Dwa razy w tygodniu – koleżanki-instruktorki jeździectwa. Dużo gadania, śmiania, zaufania, poczucia bezpieczeństwa – tak, to się sprawdziło.

I oczywiście, że było trochę luzu (wolne Trzech Króli, niespodziewane  dwa razy wcześniejsze powroty z redakcji)  i niewyspanie (jak zwykle, wysypiam się tylko w weekendy, w dni powszednie, muszę wstawać o 7 nad ranem).

Nic nie spaliłam, nie lukrowałam

Z rzeczy, które się nie sprawdziły to: lukrowanie i spalenie. Nie przydarzyło mi się w styczniu więcej: ani w kuchni, ani w innych okolicznościach.

Młoda nie zajeździła stycznia na łyżwach, bo… już za drugą styczniową wizytą na lodowisku tak obtarła sobie nogę, że musiało się to wszystko zasklepić, a potem jakoś nie miała natchnienia.

A W Jeżynowym Grodzie przeczytałam w jeden wieczór. I stycznia nie zdominowały książki dla dzieci. Bo przecież prócz Hotelu Grandpejszn, Detektywa Wróbla i tajemniczych przybyszy, Być jak kapibara, Kocia Szajka i Czarne Złoto, Człekozwierza czytane były Żony Konstancina, Harmonia jeźdźca i konia oraz Potęga teraźniejszości… Ok, jednak literatura dziecięca w styczniu rządziła, przepraszam 🙂

Znaczy, może coś w tej noworocznej wróżbie jest…