Fanaberie w ferie

Pięknie tak zdać sobie sprawę, że trwają ferie. A nie, że już po. Choć dawno nie chodzę do szkoły, to moja córka tak. I w związku z tym, że nie muszę codziennie być na 8. w siedzibie firmy, w której pracuję, mogę wstawać nie o 7. nad ranem. Wystarczy 7.30 a pół godziny dłużej snu w tygodniu to już jak spełnienie kaprysu. A jest ich więcej. Na pewno. Tylko żeby tak zdać sobie z nich sprawę…

Fanaberia, czyli kaprys to coś, co w sumie nie jest ani potrzebą, ani wyznawaną wartością. Nie jest więc to ani specjalnie przyziemne, ani górnolotne. Ale fajne.

Śnieżkomat

Gdyby był śnieg, na pewno spełniłabym kaprys dotyczący śnieżkomatu. Tyle lat w redakcjach parentingowych, dość małe dziecko w domu i nie miałam pojęcia, że coś takiego jak śnieżkomat… Dla uczczenia poznania nowego słowa oraz tego, że wciąż można dowiedzieć się o czymś nowym i dla wypróbowaniu mechanizmu śnieżkomatowego – pomiałabym go sobie.

Pośnieżkomatowałybyśmy z Młodą nie raz. Póki co jednak śniegu jak na lekarstwo. Mimo to może kiedyś, gdzieś…

3 szklanki ryflowane

Jako że należę do tych, którym nie wszystko jedno z czego pijają – mam słabość do kubków, filiżanek i szklanek. Właśnie dlatego do domowej kolekcji naczyń dołączyły 3 ryflowane szklanki z Sinsay. Teoretycznie dołączyły 4, ale jedna się zbiła przy wypakowywaniu – na szczęście.

Wymarzone do wody, herbat (czarnych, czerwonych, zielonych) i rumianków.

Chusta w kratkę

Jeśli chodzi o szale i chusty, każda kolejna to fanaberia przez wielkie F. Jednak inaczej być nie może. Jutro po powrocie z redakcji i stajni, kliknę ją chyba wreszcie, bo ileż można odwlekać zakup takiej pięknej, takiej w kratkę. I wcale nie drogiej. Zresztą – ani śnieżkomat, ani szklanki nie należą do fanaberii na skalę zachcianki posiadania oryginalnego jaja Faberge.

Kąpiel w Tatrzańskiej Dolinie

Niestety (albo na szczęście) nie chodzi o morsowanie w potoku u podnóża Tatr. A o dodatek do kąpieli o zapachu fiołka i konwalii. Tatrzańska dolina w sumie kojarzy mi się z krokusami, ale w końcu one nie pachną jak (też) fioletowe fiołki. Zapach wiosenny. I nawet ten ukochany fiołek jest wyczuwalny, choć oczywiście nie może równać się z zapachem prawdziwego kwiatka.

Yorkshire Pudding

Jedni mówią, że to yorkshire pudding, inni – że naleśnik/i z piekarnika. Jestem ciekawa i mam ochotę, żeby spróbować, cokolwiek to jest.

I nie wiem, czy 5 fanaberii na ferie to mało, czy dużo, ale u mnie tyle. Mam nadzieję, że u Was tyle, ile to jest w sam raz na zimowy balans 🙂

Ilustracja: Pixabay/lavnatalia