„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”: pierwsze zdanie tego wiersza kojarzy się nam wyłącznie z dniem Wszystkich Świętych, ewentualnie Zaduszkami. To właśnie te słowa pojawiają się na gazetkach szkolnych. Udekorowane zniczami i jesiennymi, październikowymi liśćmi wyciętymi z papieru. A przecież — ks. Jan Twardowski pisał je w zupełnie innym kontekście…
Mało tego, ksiądz Jan powiedział to wprost. Że to nie jest wiersz o śmierci. A o rozstaniu zakochanych. Zerwaniu. W pewnym sensie oczywiście jest to jakaś śmierć. W pewnym więc sensie jest ten wiersz rodzajem memento mori. Niewykluczone, że to jeden z najważniejszych utworów, które warto znać.
Kochamy wciąż za mało i stale za późno
J. Twardowski

Pokochaj, nie czekaj
W dzisiejszych czasach chyba niechętnie rzucamy się w miłość jak w żywioł. Może w seks, może w jakieś tzw. situationships, czyli związki sytuacyjne… Może w jakieś naskórkowe relacje, które jeszcze bardziej utwierdzają nas w przekonaniu, że:
- świat pełen jest narcyzów (i nie mam na myśli kwiatów),
- nie jestem gotowa/y na coś poważniejszego (nie jestem gotowa/y wziąć odpowiedzialności, za bycie razem),
- bardzo ważne jest analiza red i green flagów, której bilans pozwala z czystszym sercem rozstać się.
A co jeśli to nie narcyz a WWO? A co jeśli na miłość nie jesteśmy gotowi, bo nie chcemy dorosnąć? A co jeśli te czerwone i zielone flagi to tylko pomysł instagramerów i tiktokerów, by zwiększyć sobie zasięgi? W końcu każdy chce wiedzieć, przy czym stawiać plusik, a przy czym minusik, żeby potem życie było usłane różami bez kolców i liści, co opadają.
Tymczasem… czasem warto zwyczajnie się pospieszyć z otwarciem serca na inne serce. Nie tylko na początku, ale również kiedy już jesteśmy od jakiegoś czasu w związku? Na przykład trzy, siedem, piętnaście lub pięćdziesiąt pięć lat?
Co zabiera nam wrażliwość?
Słuchanie rad ekspertów internetowych, nawet skrolowanie tych szybkich rolek (maks mądrości w pigułce) zabiera czas. A ks. Jan co na to? „Nie bądź pewny że czas masz, bo pewność niepewna”.
Pewność niepewna w dodatku zabiera nam wrażliwość. Odkładanie autentycznego uczucia na potem tępi nie tylko motyle w brzuchu. Tępi zmysły i robi z nas trochę takie maszynki, co czują, coraz mniej i mniej i mniej… A chcą inaczej: coraz więcej i więcej.
Kojarzycie delfina z tego wiersza, co wcale nie jest o Wszystkich Świętych? Czy nie jest tak, że coraz dalej nam do takich delfinów? Tych, co mają siłę i łagodność. A my jakby coraz mniej siły i coraz mniej łagodności…
Zgaduję, że Śpieszmy się kochać… będzie udostępniane w mediach społecznościowych średnio milion razy na dobę. Ze zniczem lub płomieniem świeczki. To dobry moment, by pomyśleć o miłości silniejszej niż śmierć? I to jeszcze zanim nadejście odejście?
Najnowsze komentarze