Psi Patrol na dużym ekranie, czyli o naszej wielkiej, kinowej premierze

I stało się – Helenka pierwszy raz była w prawdziwym kinie… Psi Patrol na wielkim ekranie okazał się strzałem w dziesiątkę. W jej przypadku, bo za nami siedziała niespełna 3-letnia dziewczynka, która chyba nie wytrzymała napięcia związanego z kryzysem Chase’a. Mama wyniosła ją płaczącą zanim okazało się, że prawdziwi bohaterowie też się czasem boją…

Celowo nie piszę o fabule. To coś w rodzaju recenzji bez spojlerów.

Kiedy dziecko jest gotowe  na swój pierwszy kinowy seans? No właśnie… U nas okazało się, że w wieku 4,5 roku. Tego lata byliśmy na krótkich filmach w kinach 5D w Parkach Dinozaurów. I nie, wcale nie byliśmy pewni, że wytrzyma 1,5 godziny w ciemnej, wielkiej komnacie. Zwłaszcza, że przed TV udaje się jej wytrzymać 15 minut… Tak czy inaczej wśród ulubionych bajek Psi Patrol jest w czołówce (wraz z: Oktonautami, Kocim Domkiem Gabi, Dinotruxami). Na wieść o kinowej wersji Paw Patrol – postanowiliśmy, że zaryzykujemy. I zaliczyliśmy podwójnie premierowy seans 14 sierpnia 2021 (film właśnie pojawił się w kinach). Z sukcesem.

Psi Patrol – film w kinie to zupełnie inna bajka…

Pierwsze wrażenie – bohaterowie mają nieco inne rysy niż te znane z sezonów na Netflixie. Jakby zmiękczone, pluszowe – i dotyczy to zarówno piesków jak i Rydera. Naszej małej nie przeszkadzało to kompletnie.

Uwaga, film trwa zdecydowanie dłużej niż jeden odcinek… Do 1,5 godziny trzeba doliczyć również kinowe reklamy. Bity kwadrans zapowiedzi różnych kinowych dziecięcych premier ale i reklamy samochodów dla całkiem dorosłych widzów. Wszystkie maluchy na sali miały tego serdecznie dość. Przyszły na Psi Patrol a film nie zaczynał się bardzo długo… Uważam, że marketingowcy Heliosa powinni trochę przystopować – przynajmniej przed seansami dla maluchów.

Prędkość, światła, głośna muzyka i inne fajerwerki (dosłownie i w przenośni) – efekty specjalne potęguje wielki ekran i głośne dźwięki. Do tego emocje: naprawdę wybuchowa mieszanka. Tak, po takie doznania chodzi się do kina, po prostu wysoko wrażliwy na bodźcie maluch może nie dać rady… Spokojnie, w filmie wszystko kończy się dobrze.

No i oczywiście – pojawia się nowy piesek. I to jaki!

Liberty – nowy piesek w Psim Patrolu

To urocza psinka (rasa: jamnik długowłosy?) o imieniu Libertie. Moja faworytka. Jest taka dzielna! Bezdomna, ale w wielkim Mieście Przygód czuje się jak w domu… Uboga, ale bogata: życzliwość, przestrzeganie zasad i marzenia to jej ogromny kapitał. Zwłaszcza, że marzenie jej życia spełnia się w wielkim stylu. Dołącza do Psiego Patrolu! Przychodzi dzień, że przestaje jeździć po mieście starym, skrzypiącym wózkiem i… wsiada na fantastyczny skuter!

To jej udaje się przekonać Chase’a, że prawdziwi bohaterowie też czasem się boją i to jest normalne. Że gdyby się niczego i nigdy się nie bali – nie byliby bohaterami, bo nie musieliby wykazywać się odwagą…

Osobiście bardzo podoba mi się, że w tej bajce dziewczyny są super dzielne. Nie boją się marzyć i pracować na spełnienie tych marzeń. Prócz Skye, Zumy i Liberty tym razem spotkamy jeszcze szefową Instytutu Meteorologii – tak, młoda kobieta może być wspaniałym naukowcem. A mężczyzna w mocno średnim wieku – może być koszmarnym burmistrzem. Tak, w filmie to burmistrz Humdinger pokaże do czego prowadzi egoizm, rozbuchane ego i chęć rządzenia pogodą. Nawiasem mówiąc – kiedyś w radio słyszałam o ludziach Putina, którzy rozganiali chmury przed jakąś uroczystością (może był to felieton, może prawda którą podchwycili twórcy filmu Psi Patrol – nie wiem).

W każdym razie, chyba nie muszę pisać, że maskotki i figurki Liberty są już w sprzedaży?

Czy warto iść do kina na Psi Patrol?

O nudzie (wyłączając reklamy poprzedzające seans) nie ma mowy.  Film powinien spodobać się wielbicielom przygód Psiego Patrolu. Podczas wczorajszego seansu dało się słyszeć piski radości, wybuchy śmiechu oraz pełne zachwytu aaaachhhh… Tylko ta jedna dziewczynka tak płakała.

Starsi widzowie też nie powinni się nudzić. Twórcy fajnie puszczają oko do dorosłych… Jest taka scena, w której Ryder pokazuje swej drużynie bazę w Mieście Przygód. Jest totalnie nowoczesna, przewygodna, no cudowna… Nawet pieski nie mogą się nadziwić.

– Stać nas na to? – pytają zszokowane.

– Tak, gadżety z Psim Patrolem sprzedają się świetnie, nie martwcie się – odpowiada z uśmiechem Ryder demonstrując koszulkę z postaciami Paw Patrol.

Sprytne, co? Oboje z mężem uśmiechnęliśmy się pod nosem. Rodzice, babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie fanów Psiego Patrolu wiedzą o co chodzi… Cóż, wszyscy dokładamy się do tego, by dzięki Psiemu Patrolowi świat mógł być bezpieczniejszy i bardziej przyjazny. Sama nie wiem, może i coś w tym jest… Podobno “Nasz los jest w ich łapkach” – przeczytamy na plakatach.

Ciekawa jestem ile lat miało Twoje dziecko, kiedy pierwszy raz poszliście do kina… A pamiętasz swój pierwszy kinowy seans? Daj znać, czy wybieracie się na Psi Patrol i z góry dziękuję za podzielenie się wrażeniami.

źródła zdjęć: filmweb, pinterest