Lubię grudzień. Ale nie aż tak, by bez mrugnięcia okiem wyrzec się grudnioumilaczy. Będzie o tym co fajnego robimy z dzieciakiem, co czytamy, czym słodzę i czym pachnę, żeby było jeszcze milej.

Witajcie w naszej bajce, czyli prace z przedszkola
Być może będziecie wstrząśnięci, ale w tym wpisie nie będzie zdjęć płonących świec. Choinka ubrana, świecą lampeczki i musi starczyć. Mała za bardzo lubi dłubać w ciepłym wosku… Znosi za to z przedszkola takie zimowe ozdoby, że bez świec wcale nie jest mniej milej.
Rzut oka wystarczy, by rozgryźć w czym tkwi efekt. Czasem wystarczy po prostu tekturowy talerzyk, farba, trochę waty czy brokatu…




Słodko, słodko!
Być może zdziwi Was też, że nie będzie zdjęcia kubka z herbatą. Pijam, pijam (i to ile!), tylko wszystko mi chyba smakuje nie ze względu na konkretny rodzaj czy markę ale dlatego, że ciepłe i słodzone… miodem piernikowym. Stały słoje przy lidlowej kasie – nie mogłam się oprzeć. Po krótkiej wewnętrznej naradzie, zdecydowałam się nie na ten z jabłkiem i cynamonem, a z przyprawą piernikową. Wielokwiatowy, doprawiony w sam raz. Nie tylko do herbaty, ale i do musli, i na kanapkę z twarożkiem.

Książki i książeczki
Czytamy, oczywiście. Na zimowo i na bożonarodzeniowo też. Codziennie daję nura w antologię staropolskich pastorałek. Wstyd się przyznać, ale łza się w oku kręci na wieść, że parobcy Panu Jezusowi malutkiemu przynieśli jabłuszko albo gomółeczkę sera…


Myszy czytam wierszyki (zimowy Pucio na szczęście poszedł w ostawkę, w ostatniej chwili, bo już zaczynałam gówniarza nienawidzić). Zimowe, bożonarodzeniowe. Przy światełkach na choince – można się rozmarzyć.


Kolęda
Przez ciemną noc,
przez wielki śnieg
szedł świerk ze świerkiem.
Schodziły z gór,
z potokiem w dół,
szły na pasterkę.
Z Ornaku szły
wśród skał – na znak
gwiazdy świetlistej,
z Pisanej w dół,
przez wielki śnieg
do Kościeliskiej.
Szumiał w nich wiatr,
trzeszczał w nich mróz
grudniowy, wielki…
Aż u wrót
kapliczki – hej!
– stanęły świerki.
W kapliczce teh
gazdowy syn…
Lulajże, mały…
Tak świerki dwa
przydrożnym snom
kolędowały
Tadeusz Kubiak
Pracownia projektów biżuteryjnych
Przeglądamy też książki o kamieniach szlachetnych i półszlachetnych. Pasjami. Zainspirowane kolorami, kształtami i wielkością kamyko-koralików, postanowiłyśmy na wiosnę i lato (kiedy będzie się już chodzić w krótkich rękawach) – mieć wymarzone bransoletki. Żeby wiedzieć ile i jakich koralików zamówić – spędzamy nad tym całkiem sporo czasu. Helenka uznała, że powinnyśmy zaprojektować i zrobić bransoletki nie tylko dla siebie, ale i dla swoich przyjaciółek (mojej – Marty, jej – Dalii).

Pachnące szaliki
Poznałam go na studiach. Snuł się za mną jak cień. I sprawiał, że czułam się bardzo atrakcyjną dziewczyną, co zwykle dodaje pewności siebie. Zapach Mauboussin. Pierwsza sekunda to woń dawnej apteki (pamiętam z lat 80-tych, dziś już w aptekach tak nie pachnie). Charakterne zioła-maści i gęsty syrop. Po chwili apteczny czar pryska i zostaje… śliwka. Trochę taka w czekoladzie, podszyta paczulą. Od tej jesieni Maubussin znów mi towarzyszy. Kiedy mi za gorąco – próbuję wyczuć w nim orzeźwiający, chłodny i nieprzesłodzony kompot mirabelkowo-brzoskwiniowy. I moje szaliki pachną mi najpiękniej. Szkoda, że nie nadaje się ani na Wigilię, ani na Sylwestra. Za mocny. Jak się zmiesza z wonią sałatek – morduje.
Proszę mi teraz napisać o swoich grudnioumilaczach, bo ja wcale listy przyjemności grudniowych nie zamknęłam…
Białych myśli
lekkich jak puch,
niech Anioł
przywieje z nieba,
otworzy skrzydłem
nadziei moc,
i niech kolędę zaśpiewa!
Bo już nadchodzi ten piękny dzień,
gdy wszystko się rodzi na nowo,
usiądźcie więc
i w blasku świąt,
pożyjcie znów kolorowo!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przyjmij tą drogą, Luizo, najszczersze życzenia zdrowia, radosnego uśmiechu, budującej nadziei oraz wszelkiej pomyślności
Pola
Bałwanek skradł moje serce:) ja jestem antytalent wszelkorobótkowy, że tak to ujmę, więc mnie zachwyca wszystko, co wyjdzie spod ludzkich rąk, zwłaszcza tych małych.
Pytasz o czasoumilacze, hm; grudzień to dla mnie ciężki miesiąc, raczej go przeczekuję niż oczekuję, wiec im prędzej mi minie, tym lepiej:)
Miód z piernikiem bardzo mi się podoba
w Polsce w zimie bardzo lubię rozgrzewające zupy i korzenne przyprawy, w Meksyku zajadam się świeżymi owocami i korzystam ze słonecznej pogody przez cały rok 
Te staropolskie pastorałki chętnie bym przeczytała
Chciałabym się do Was na te święta teleportować
Jedyne co mi tu grudzień umila, to kilka dni urlopu. Tęsknie!