Siedmioipółletnia dopiero ostatnio miała okazję zobaczyć lisa z bliska. Przez siedem i pół roku zupełnie inaczej wyobrażała sobie to zwierzę. Za sprawą kolorowanek, rysunków, naklejek, bajek animowanych i maskotek — myślała, że lisy są… bardziej nie-lisie.
Faktycznie. Ten lisek, co sobie szedł koło drogi (nie, nie bez ręki ani nogi, normalnie, na czterech łapach) nie przypominał lisa. Nawet kolorem. No bo czy był ogniście pomarańczowy? A skąd!

Bury lis
Lis był najwyżej brązowawy. Ale żeby zobaczyć w kolorze jego sierści ciepły kolor, trzeba było naprawdę chcieć. Bury taki bardziej był.
A kita? Zamiast puszystego ogona w kształcie ogniska, zakończonego białym pędzelkiem — mokry, bury ogonek.
A gdzie sprytne spojrzenie spod przymrużonych oczu?
Stanie na dwóch łapach albo zwijanie się w kłębuszek?
Trójkątny pyszczek? Ten niby był, ale i tak jakiś taki psi…
Bury list totalnie nie spełniał standardów.
Nawet tych ze zdjęć w internecie, gdzie lisy często są podrasowywane w fotoszopie czy innych upiększaczo-ubajkowiaczach.
Gdzie są lisy jak z bajki i ludzie jak z Instagrama?
Cóż, nie było rady. Trzeba było pogodzić się z tym, że jaki jest lis — każdy widzi. Piękny, ale nie aż tak animowany. Może gdyby lisy jakoś upiększać genetycznie… Powiększać im te oczka i żeby ogon był chociaż jak z bajki? Pewnie przyjemniej byłoby spotkać takiego liska na spacerze. Może kiedyś?
Wszystkie stworzenia będą wyglądać jak z bajki, również w zwyczajnym lesie czy przy drodze.
Póki co — z lisami jest trochę jak z ludźmi. W realnym świecie daleko im do nadnaturalnej doskonałości. Brak filtrów odbiera im całą wymyśloną (przez ludzi) naturę.
To w sumie trochę tak, jak z dziećmi, które myślą, że wszystkie krowy są fioletowe i takie malarskie jak na opakowaniu Milki.
Dodam, że mój bombel widywał na żywo leśne istoty, odkąd zaczął podnosić głowę i wystawiać ją z wózka podczas spacerów. Po prostu akurat lis nigdy nie trafił się z aż tak bliska…
Może to u nas dziedziczne?
Pamiętam, że jako dziewczynka w wieku szkolnym wyobrażałam sobie „lisy” (w znaczeniu: futro lub szal z futra lisa), jako coś mega eleganckiego i z wielkiego świata. Tak brzmiały w kontekście zasłyszanych czy przeczytanych zdań. A kiedy pewnego dnia ciotka przyjechała w „lisach”, prawie padłam. Był pyszczek, łapy… A wszystko takie bezbrzeżnie smutne, biedniutkie, bezwładnie zwisające, że… No rozczarowałam się jak cholera.
- Na jaki widok zwierzęcia w naturze byłaś/byłeś najbardziej rozczarowany?
Najnowsze komentarze