Luksus – co to dziś znaczy? Od złotych pałaców po filiżankę ulubionej kawy

Kiedyś luksus oznaczał przepych i zbytek, dziś coraz częściej – drobne przyjemności, które poprawiają nam humor. Czy luksus to coś, co trzeba potępiać, czy raczej… pielęgnować, nawet w najprostszej postaci?

Luksus – co to dziś znaczy?

„Marian, tu jest jakby luksusowo…” – ocena pani Wolańskiej z kultowego filmu przez lata stała się żartobliwym punktem odniesienia. Ale czy dziś ktoś powiedziałby to samo, patrząc na schludny, ale prosty pokój z czasów PRL? Raczej nie. Bo luksus zmienia się wraz z czasami, obyczajami i… naszymi oczekiwaniami.

Luksus dawniej – zbytek, który budził sprzeciw

Platon, Arystoteles, Rousseau – wszyscy oni widzieli w luksusie coś podejrzanego. Nadmiar, przepych i zbytek miały prowadzić do zepsucia i nierówności. Ten, kto żył ponad stan, zabierał innym prawo do godnego życia. Echa tej nieufności pobrzmiewają do dziś – zwłaszcza gdy myślimy o bogactwie, którym ktoś chce imponować innym…

Luksus na pokaz – czy naprawdę jest się czym chwalić?

Dziś to nie filozofowie, ale sami milionerzy coraz częściej przyznają: pewnych rzeczy po prostu nie chcą. W drogich operacjach plastycznych, markowych torebkach czy wakacjach w zatłoczonych kurortach widzą coś, co bardziej męczy, niż daje radość. Paradoks? Trochę tak. Bo właśnie o te rzeczy zabiegają ci, którzy luksus kojarzą z logotypem albo kontem na Instagramie – czasem nawet kosztem kredytu.

Autentyczny luksus – czyli drobne przyjemności

Na szczęście jest też inne rozumienie luksusu. Julia Cameron – autorka kultowej Drogi Artysty – nazywa luksusem to, co sprawia, że czujemy się zadbani i spokojni. Nie złoto i diamenty, ale proste chwile, które należą tylko do nas.

Luksusem może być:

  • pisanie piórem (choćby chodziło o listę zakupów),
  • filiżanka dobrej kawy o poranku,
  • kwadrans sam na sam ze sobą, bez wyrzutów sumienia,
  • czytanie starej książki, do której zawsze wracamy,
  • wystawienie twarzy do promieni słońca.

Być może miarą luksusu nie jest wcale to, że trzeba bić nim po oczach. Że to raczej coś, co pozwala odetchnąć i poczuć, że życie ma smak. Bez wewnętrznego przymusu pokazywania tego wszystkim w socjalach? Jakby dla potwierdzenia, że tak, właśnie o to w życiu chodzi?

Pytania do rozmowy (z kimś lub samą sobą)

  • Co sprawia, że czujesz się spokojna i zaopiekowana?
  • Pamiętasz, kiedy ostatnio miałaś poczucie, że nic już Ci więcej nie potrzeba do szczęścia?
  • Jakie drobiazgi sprawiają, że dzień staje się „luksusowy”?
  • Czy luksus zawsze musi kosztować, czy raczej chodzi o naszą uważność, prywatność, autentyczność?
  • Jak odróżniasz potrzebę od zachcianki — i czy kawa musi wykluczać herbatę 😉 ?

Aproposki:

Źródła:

M. Lombard, Produits de Luxe, „Economica” 1989, za: Pojęcie luksusu – definicje i cechy charakterystyczne, International Journal of Management and Economics 12, 2002, 136-156,

J. Cameron: Droga artysty, Warszawa 2013