Listy pełne humoru, czułości i brylantowej tęsknoty. Czyli o miłości poetki i pisarza

Pierwsza kartka jest z wiosny 1966 roku. Ona ma wtedy 43 lata, On — 55. Rozwódka i wdowiec. Poetka i pisarz. Wisława Szymborska i Kornel Filipowicz. Ich listy to nie tylko historia miłości, ale też dowód na to, że czułość i dowcip mogą iść w parze.

Tobie dobrze, Ty masz kota, który za Ciebie odwala najcięższe kawałki. Jak się czuje to nieszczęsne spracowane zwierzę? Bardzo bym chciała jeść u Ciebie rosół, mając kota na kolanach.

W. Szymborska (8.10.1968)

Wczoraj (3.10) minęło 29 lat, jak ogłoszoną Ją Noblistką. Wielbię Ją za Ścięcie („koszula była wydekoltowana i czerwona jak krwotok”) i Rozmowę z kamieniem. Jego – lubię, za to, że Ona go wielbiła.

Najlepiej w życiu ma Twój kot to książka dla smakoszy, dla których liczy się nie tylko to, co jest napisane, ale i jak… Nie tylko dla wielbicieli poezji i nie tylko dla wielbicieli prozy. Mnie – urzekła.

Tęsknota brylantowa i codzienność dwojga

Ona pisze do Niego z: zakopiańskiego sanatorium, poznańskiego domu, wyjazdów służbowych.

On do Niej z letnich wypraw na ryby.

Są listy i kartki. Zabawne komiksy z gazetowych wycinków i starych kart pocztowych. Ileż tam tęsknoty, zazdrości i niepewności! Ale bez histerii i egzaltacji, za to pełnych humoru, finezji i ważnych słów. Wiele wzajemnej troski o zdrowie, trochę bieżączek (prywatnych i ogólnopolskich). Wymyślone postacie, zabawy z językiem używanym w XIX-wiecznych dworach. W tych dyskretnych dialogach świetnie czyta się nawet informacje pogodzie. Ta piękna, określana była jako… brylantowa.

Romans literacki bez sensacji, ale z klasą

Kornelu Kochany! Najlepiej w życiu ma Twój Kot, bo jest przy Tobie.

W. Szymborska

Nie znajdziemy tu wiele sensacji z życia prywatnego gwiazd literatury. Choć z pewnością każdy po lekturze tych listów odkryje w Szymborskiej przynajmniej kilka nieznanych wcześniej cech. Pojawiają się też znane osoby z otoczenia obojga, ale obywa się bez plotkarskiego sztafażu.

Nawet jeśli właściciele korespondencji i/lub redaktorzy okroili ją z „mięsa” – pozostał apetyczny, odżywczy „zestaw wegetariański”.

Tematy do rozmowy po lekturze? Granica między bliskością a dystansem, wielką klasą a autentycznością, dyskrecją a otwartością. W związkach, przyjaźni, relacjach w ogóle. O tym, co się z nami porobiło, że nie dostajemy ani nie piszemy pięknie do siebie, bo nie tylko nie umiemy, ale nam się nie chce. To znaczy wiele osób ze sobą pisze, pewnie, ale z „listów”, które czasem dostaję, wynika, że najlepiej, gdyby była to korespondencja dotycząca dymania się w realu. Dosłownie i w przenośni.

Sobie i wszystkim Czytelniczkom życzę, byśmy, jak Szymborska jesienią 1985 roku, ostatnią kartkę do swojego partnera, mogły podpisać jako Jego: Entuzjastka, Wielbicielka, Adoratorka, Amatorka i Ochotniczka.