3 zasady miłej, małej rozmowy…

Nudna, nic nie znacząca lub pogodnie inspirująca. Na placu zabaw lub przy furtce do ogrodu. Przy stole uginającym się od cennej porcelany, srebrnych sztućców, bukietów kwiatów i wykwintnych potraw albo mikroskopijnym kawiarnianym stoliku. Mała rozmowa. Small talk.

Powiedzieć, że ma swoich zwolenników i przeciwników, to nie powiedzieć nic. Z drugiej strony, tak jak nie można cały czas rozmawiać o „niczym”, trudno wyobrazić sobie, że ludzie rozprawiają między sobą wyłącznie na tematy głębokie i osobiste… 

Po czym poznać, że kogoś zupełnie nie interesuje co masz do powiedzenia? Po tym, że "przebija" Twoją wypowiedź swoim: "ja mam/przeżyłem/przecierpiałem" więcej. Jeśli ma być miło - lepiej się nie licytować, nie tylko podczas small talk.
Jeśli ktoś non stop “przebija” Twoją wypowiedź –
 możesz mieć pewność, że nie interesujesz go ani Ty, ani zrozumienie Cię. 
Small talk to wspaniała okazja, by się nie licytować (kto ma/przecierpiał/przeżył więcej). 

Po pierwsze: temat

Small talk to z definicji rozmowa na tematy, które roboczo można określić jako ogólne. Pogoda, sport, korki, żarcie… Filmy i książki to już bardziej grząski grunt, ale można spróbować. Pod warunkiem, że jest to na tyle głośne wydarzenie w świecie kinematografii czy literatury, że rozmowa będzie dialogiem, a nie wykładem osoby, która obejrzała/przeczytała ostatnio coś absolutnie niezwykłego. Ponieważ mała rozmowa z założenia powinna być życzliwa, prowadzona przez kulturalne osoby, które nie chcą nikogo wprawić w zakłopotanie. Podczas small talk nie rozmawiamy o: chorobach, problemach osobistych, polityce, religii, seksie, etc.

Po drugie: uśmiech

Przystanek autobusowy, przyjęcie pełne nieznajomych osób, początek biznesowego spotkania. Okazji do small talk jest mnóstwo. Nawet jeśli kogoś nie lubisz (np. teściowej, sąsiada), mała rozmowa to świetny sposób na podtrzymywanie poprawnych relacji. Specjaliści od komunikacji i savoir vivre’u zalecają, by dowodem życzliwych intencji rozmówców był naturalny uśmiech. Zaciśnięte usta i napięte mięśnie twarzy świadczą o tym, że nie mamy ochoty na żadną rozmowę, nawet maleńką. 

Po trzecie: trening inteligencji emocjonalnej

Nie lekceważę small talk, nie uważam jej za stratę czasu. Sądzę, że zgrabna, lekka wymiana niezobowiązujących słów to sztuka, która może uczynić nas… lepszymi. Pogodniejszymi od wewnątrz, atrakcyjniejszymi dla otoczenia.

Może też zainspirować do poznawania rozmówców, nie tylko ich charakterów ale i nastrojów (czy narzekają, czy nienaturalne ożywienie ma pokryć nieśmiałość, jaki mają do nas stosunek, etc.) Czego nie powiedzą słowa, odkryje mowa ciała, mikrogrymasy na twarzy i gesty, które dla wprawionych obserwatorów mogą stanowić cenne wskazówki. Dla rodziców, przełożonych, biznesmenów, przyjaciół i znajomych. Idealna jako punkt wyjścia do rozmowy, która może przynieść masę wymiernych i niepoliczalnych korzyści oraz rozwiązań.

 

źródła:

M. Montana Czarnawska: Przyjazne porozumiewanie się. Gdańsk 2004

R. Ohme, U. Dąbrowska: Spa dla umysłu. Zadbaj o siebie by zadbać o innych. Warszawa 2019.

A. Pease: Mowa ciała. Kielce 2004

F. Schulz von Thun: Sztuka rozmawiania, t. II Rozwój osobowy, Warszawa 2001

fot. Janko Ferlič, unsplash