Czasem bardzo brakuje mi czekania na list. Taki prawdziwy, w kopercie ze znaczkiem. Kopertę można było otworzyć starannie nożykiem… albo rozerwać jednym szarpnięciem. Wiadomo — zależało od nadawcy. Jeśli od przyjaciółki, która właśnie wstąpiła do nowicjatu u urszulanek — trzeba było otwierać powoli, z pieczołowitością. Jeśli od ukochanego chłopaka, który tygodniami siedział we Włoszech i tylko dzwonił… to już inaczej: rozerwać natychmiast, trzęsącymi się rękami. Tylko żeby nie zniszczyć listu.
Najwięcej listów pisałam i dostawałam w czasach szkoły średniej. Z i do: Łodzi, Częstochowy, Mińska Mazowieckiego, Rawenny. Mam je wszystkie. Oczywiście, że tak.
Dziś? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz napisałam list (nie licząc tych urzędowych). I zgaduję, że nie jestem w tym sama 😀

Listy odręczne – kiedyś było lepiej, czy nie?
Kiedy teraz piszę z bliskimi przez Messengera czy WhatsAppa — to zupełnie co innego. To dialog. Często serdeczny, ale przypominający trochę tenis: wiadomość – wiadomość. Brakuje strumienia kilku akapitów, do których potem można się odnieść. Tak, jak odpisując na list.
Pewnie, że dziś wygodniej: pytanie – odpowiedź, „ha ha” – „ha ha”, reakcja – emoji.
Ale ktoś, kto pisał list, siadał nad kartką i myślał dłużej. Nad całą kompozycją. Jak zacząć, co zawrzeć, jak zakończyć.
Trzymając długopis, człowiek trenował koordynację ręka–umysł. Każde słowo było bardziej przemyślane. Czasem nawet każda litera. Bo przecież najlepiej bez skreśleń.
Dziś nasze pisanie klawiszami nie ma w sobie nic z tamtego rytuału. I chyba nam to pasuje, skoro tak właśnie się komunikujemy. Zapomnieliśmy, jak to jest pisać i dostawać „prawdziwy list”.
Dzień Pisania Listów już 9 października
Jeszcze gdyby żył Włodzimierz, to napisałabym do niego.
Z pozostałymi bliskimi jestem na tyle blisko, że gadamy na żywo. Z tymi, co dalej — przez telefon albo komunikatory.
Ze znajomymi wiemy, co u siebie słychać dzięki Facebookowi (przynajmniej mniej więcej).
Więc… do kogo miałabym dziś napisać list?
Może do siebie. Tak jak Emilka ze Srebrnego Nowiu.
Do siebie 45-letniej. Albo tej z przyszłego roku, miesiąca czy nawet tygodnia. Napisać długi, prawdziwy list: jak jest, co bym chciała zapamiętać, co bym chciała przekazać „tej z przyszłości”.
Może właśnie tak zrobię.
Tematy do rozmowy ✍️💌
- Co sądzisz o pisaniu listów do siebie z teraźniejszości – do siebie z przyszłości?
- Do kogo Ty napisał(a)byś list w Dzień Pisania Listów?
- Czy przechowujesz jakieś listy, które są dla Ciebie szczególne?
Najnowsze komentarze