Kometa nad Doliną Muminków, czyli Klasyka zamiast Poradnika. O szczęściu, radości, miłości, zagładzie (nie tylko przed Wielkanocą)

Kometa nad Doliną Muminków to opowieść pełna cytatów, które mogą pomóc w rozmaitych sytuacjach. I kiedy zbliża się zagłada (lub coś, co wygląda jak zbliżająca się zagłada), i kiedy nie.

Kometa nad Doliną Muminków to ta część, w której nad dobrą krainą zaczyna płonąć widmo zagłady. Prócz rodziny Muminków występuje tu Włóczykij, Panna Migotka, łakomy Ryjek i… Hatifnatowie (istoty bardzo, bardzo podobne do wielu z nas).

Krótkie cytaty o szczęściu i radości  (od których może zrobić się smutno)

Na rozgrzewkę proponuję króciutkie cytaty, które — jak sądzę — w bardzo fajny sposób mówią o szczęściu. Na przykład, kiedy Ryjek zobaczył kotka:

„ucieszył się tak, że aż coś go zabolało.”

Znacie? Takie szczęście, że aż boli? 🙂 Jestem pewna, że tak. Nawet jeśli nie z teraz, to z dzieciństwa. Na pewno tak.

„Okazuje się, że ze szczęścia można zapomnieć o jedzeniu”

To też Ryjek. Ten łakomczuszek, który — wydawałoby się — o jedzeniu nie zapomina nigdy.

W obliczu zbliżającej się Wielkanocy zastanawiam się, ilu z nas będzie w stanie czuć takie szczęście, by zapomnieć o tym, co jeszcze trzeba ugotować, pokroić, ugotować, usmażyć, upiec, nałożyć, zjeść… Być może, czytasz ten wpis kiedy zbliża się inne, z założenia radosne wydarzenie. Może Boże Narodzenie. A może weekend majowy. A może jeszcze zupełnie inne wydarzenie pełne szczęścia …

Jeszcze inny cytat o radości i życiu to:

„Droga powrotna wydała się Ryjkowi mniej niebezpieczna. Zresztą nie może się chyba nic zdarzyć komuś, kto właśnie odkrył grotę!”

albo:

„Była to wesoła dróżka, wijąca się to tu to tam, jakby w podskokach, żwawo biegnąca w coraz to inną stronę, czasem nawet zawiązująca węzły sama sobie — wszystko z radości.”

Na koniec znów coś dla wielbicieli kotów

„Możesz być spokojny. Koty zawsze sobie dają radę”.

O  miłości

Kometa nad Doliną Muminków to część sagi, w której Muminek poznaje Pannę Migotkę. Dlatego uważny czytelnik znajdzie tu wiele na temat miłości od pierwszego wejrzenia.

Choć czytałam Kometę nie pierwszy raz, właśnie za ostatnim dotarła do mnie uroda fragmentu, w którym oni już się znają, kochają i wiedzą, że zbliża się kometa. Zobaczcie tylko, jak cudownie widać tu kto jest kochającym Nim, a kto kochającą Ją.

„— Jasne, że będziesz miał to swoje zebranie — zgodziła się Panna Migotka. — Lecz na razie potrzebowałabym trochę drzewa do rozpalenia ognia. I wody na zupę. Nie mam też kwiatów na stół.

— W jakim mają być kolorze? – zapytał Muminek.

Panna Migotka przypatrzyła się sobie i stwierdziła, że w dalszym ciągu jest żółty.

— Fiołkowe — odpowiedziała. — Wydaje mi się, że fiołkowe kwiaty najlepiej będą do mnie pasowały […]

Panna Migotka zaczęła powoli zieleniec. Tymczasem Muminek przybiegł z kwiatami. Dołożył wszelkich starań, żeby bukiet był możliwie najbardziej fioletowy.

Panna Migotka przyjrzała mu się.

— Wolałabym chyba żółty — powiedziała. Bo, jak widzisz, zrobiłam się zielona.

— Przynieść ci drugi?

— Nie — odpowiedziała. — Ale zasłoń czymś tę kometę. Nie mogę gotować zupy, póki mi świeci.

Muminek zawiesił koc, żeby zasłonić kometę. Wtedy Panna Migotka uspokoiła się i włożywszy do garnuszka garść ziół, ugotowała zupę z soku.”

Przyznaję, bardzo mnie ten kawałek wzrusza. Piękne wsparcie i zrozumienie w tym związku… Wiem, że teraz nie musi być tak, że ona jest od zupy, a on trzymania koca, bo czasem może być odwrotnie, wiadomo 🙂

Widziałeś ich kiedyś z bliska?

Pamiętam, jak kiedyś w LO rysowałam sobie w zeszytach Hatifnatów. Ponieważ były łatwe i intrygujące. Hm.

„Widziałeś ich kiedy z bliska? Nic nie mówią i nikt ich nie obchodzi. Tylko idą i idą, i machają łapkami, wpatrując się w horyzont. Tatuś twierdzi, że oni nigdy nie dochodzą tam, gdzie chcą. I zawsze tęsknią za jakimś innym miejscem…”

Dziś, w czasach social mediów Hatifnatowie kojarzą mi się ze smutnymi ludźmi, którzy nie potrafią odpocząć, zatrzymać się i tylko to udają.  Wciąż wrzucając fotki z różnych miejsc.

Bez względu na czasy, odpowiedzią może być podejście Włóczykija. On też wędruje, ale dużo ładniej i z większym sensem. Chociażby dlatego, że nie musi mieć tego wszystkiego, co niby ma dawać szczęście.

„Wiem. Wszystko wydaje się trudne, kiedy chce się posiadać różne rzeczy, nosić je ze sobą i mieć je na własność. A ja tylko patrzę na nie, a odchodząc, staram się zachować jej w pamięci. I w ten sposób unikam noszenia walizek, bo to wcale nie należy do przyjemności”.

Z okazji zbliżającej się Wielkanocy życzę nam wszystkim:

  • momentów szczęścia, z których powodów aż boli (niech będą krótkie, byle tylko się pojawiły)
  • zapomnieniu o jedzeniu ze szczęścia (choćby tylko na chwilę),
  • wesołych dróżek,
  • odkrywania grot (schronień przed zagładą),
  • „mania” blisko osoby, dla której można przynieść pasujące do jej nastroju kwiaty i która ugotuje zupę lub potrzyma koc, żeby zasłonić niepokojące światło zbliżającej się komety (lub migreny czy innej zagłady).