Cmentarze, młyny, lasy… miejsca, w których według wierzeń straszyło i wciąż straszy?

Gdzie dawniej spotykano duchy i zjawy? Stare zamki, pałace i dwory to nie jedyne miejsca, w których – według wierzeń – straszyło. Nasi przodkowie mieli swoje powody, by omijać pewne okolice szerokim łukiem.

Im bogatszy był człowiek, tym bardziej uważano go za grzesznika. Nic dziwnego, że dusze dawnych możnych miały straszyć częściej niż dusze ubogich. Ale przecież duchy i zjawy pojawiały się także tam, gdzie nikt by się ich dziś nie spodziewał…


Cmentarze 🪦

Do dziś wielu z nas woli nadłożyć drogi, niż przechodzić nocą obok cmentarza. Wierzono, że straszą tam upiory – dusze samobójców, nieochrzczonych dzieci czy ludzi, którzy zginęli tragicznie bez spowiedzi i ostatniego sakramentu.

Gdy jest widno – nie ma problemu. Ale o szarówce lub po zmroku – każdy szelest może przyprawić o zawał. Chyba, że ktoś ma naprawdę mocne nerwy. W tym miejscu muszę wspomnieć o pewnych odwiedzinach na cmentarzu.

Kolega – w stroju średniowiecznego żołnierza, z mieczem u boku (prosto z imprezy rekonstrukcyjnej) postanowił odwiedzić grób ojca. Na nieszczęście, właśnie wtedy na cmentarzu kilku mężczyzn urządziło sobie imprezę zakrapianą. Mglisty wieczór pewnie też zrobił swoje… Na widok „rycerza” jak jeden mąż zerwali się do ucieczki. Nie oglądając się za siebie.


Młyny i ich okolice 🌬️

Młynarze mieli opinię ludzi „z układem”. Bratali się podobno z nieczystymi siłami, by te zesłały im wiatr na wiatrak. Zaklęcia, przekupstwa, układy z diabłem… wszystko to mogło być skuteczne, ale i ryzykowne. Po śmierci taki młynarz często wracał – by straszyć tam, gdzie pracował.

Mało tego – młyny często stały w pobliżu rzek, a wszelkie zjawy bardzo lubiły pojawiać się w pobliżu wód…


Nad wodą 🌊

Rzeki, jeziora, stawy – szczególnie nocą omijane były szerokim łukiem. W szuwarach czaił się diabeł, a z wody wyłaził topielec, by pociągnąć ofiarę na dno. Do dziś brzegi wód nocą mają w sobie coś niepokojącego. Szmery i pluski – nawet jeśli da się je wyjaśnić w logiczny, spójny sposób – zyskują dreszczorodne znaczenie.


Rozstaje dróg 🌲

Rozstaje od zawsze uważano za miejsca złe, pełne zakłóconej energii. Jeśli rosło tam drzewo z dziuplą – wierzono, że zamieszkuje je sam diabeł, gotowy, by nastraszyć przechodnia.

Dlatego (zwłaszcza po zmroku), gdy udało się rostaje minąć bez złej przygody – oddychano z ulgą. Współczesne skrzyżowania raczej nie mają w sobie tej magii…


Lasy 🌳

Spacer w lesie mógł skończyć się spotkaniem z Leśnym Dziadem – zjawą w ubraniu leśniczego, uzbrojoną w kij lub strzelbę. Mężczyzn przeganiał z lasu, młode dziewczyny potrafił zwieść do swojej chaty, by nigdy już nie wróciły.

Duchy w lasach pojawiały się też jako tajemnicze światełka, płomyki czy… świetliki. A w lipcu szczególnie trzeba się było bać baby jagodowej, która potrafiła udusić nawet dzieci zbierające jagody.

No i sowy. Jako nocne ptaki drapieżne musiały mieć w sobie diabelskie moce.


Łąki i pola 🌾

Tutaj pojawiały się duchy nieuczciwych geometrów – ludzi od pomiaru gruntów. Nocą snuli się po polach w białych koszulach, czasem otoczeni niebieską poświatą.

Na polach spotkać można było też południce (w biały dzień) i wieczornice (po zmroku). Straszyły, szkodziły, a czasem doprowadzały ludzi do szaleństwa.


Tematy do rozmowy (z kimś lub samym sobą)

Tematy do rozmowy 👻💬

  • Czy też zdarza Ci się nadłożyć drogi, żeby nie przechodzić nocą obok cmentarza?
  • Które miejsce w Twojej okolicy wydaje Ci się najbardziej „nawiedzone” i dlaczego?
  • Czy kiedyś ludzie bali się więcej niż teraz?

źródła:

K. Tęcza: Zjawy i strachy polskie
Demonologia ludowa i wierzenia z terenu gminy Bychawa