Polskie sosny pospolite teoretycznie mogą dożyć 400 lat. Nasza najstarsza sosna powoli dożywa tego wieku nad rzeką Srebrną w Mińsku Mazowieckim… Ma na imię Wszebora. To staropolskie miano można przetłumaczyć na język współczesny jako: „ta, która zawsze podejmuje walkę”. 21 października będzie miała imieniny – jest więc jeszcze trochę czasu, by zaplanować odwiedziny i osobiście życzyć jej wszystkiego najlepszego…
Prowadzą do niej co najmniej trzy drogi. Ale tak naprawdę o wiele więcej – zależy skąd ruszają ciekawi tego, jak się ta staruszka trzyma… Wystarczy wpisać w gps zaklęcie: Wszebora i trafisz na pewno, nawet jeśli droga będzie trwała dłużej, niż pokaże elektryczna maszynka.
Jeśli wolisz słuchać: tu podcast o Wszeborze na Spotify]

Po drodze do Wszebory
Ruch tam całkiem spory. Jedni biegną, inni psy wyprowadzają. Jeszcze inni siedzą sobie po prostu nad Srebrną i gadają albo śpiewają i grają na gitarach. Szliśmy akurat taką drogą, którą strzegły dzikie, kłujące krzaki malin. Czerwieniły się im jeszcze owoce… Wrzosy też próbowały odwrócić uwagę od celu – całą swoją gamą fioletów. Rozmiarami dziwiły paprocie, połyskiem – leśne żuki, szum-szemrzeniem – Srebrna. Rzeka, która jest buro-żółta jak jej piasek na dnie. Dźwięki gitary i piosenki też mnie rozpraszały – mogłabym stanąć nad rzeczką i nie widząc kto gra i śpiewa – słuchać długo. Gdyby nie komary, które z kolei ponaglały jak szalone…



Najstarsza sosna w Polsce
Piękna jest. Szczudlaste korzenie robią wrażenie… Ale ogólnie nie wygląda na swój wiek. Może to dobrze, bo znaczy, że jeszcze długo będzie najstarszą sosną w Polsce?


Wysoka na 22 metry. W najszerszym miejscu pnia – gruba na 360 cm. Być może to spora liczba konarów sprawiła, że nie wycięli jej dawniej na deski czy co tam jeszcze. Może i zbierali jej igły, żeby spalić, bo wierzyli, że popiół z sosnowych igieł działa na każdy ból. Może i zbierali jej szyszki albo pączki, żeby ugotować w serwatce i wypić po porannym pacierzu (bo wierzyli, że od tego mija reumatyzm). Nawet jeśli, to Wszeborze nic a nic to nie zaszkodziło.
To piękne imię nosi od 2016 roku, dzięki Martynce Kopacz, która jako uczennica jednej z mińskich podstawówek wzięła udział w konkursie na nazwę dla Sosny. Wcale się nie dziwię, że Wszebora wygrała, a Ty?
Literatura:
L. Hertz: Klangor i fanfary. Opowieści z Mazowsza, Warszawa 2021
M. Ziółkowska: Gawędy o drzewach. Warszawa 1988
tablice informacyjne ustawione blisko Wszebory
Nawet nie wiedziałam, że mamy tak wiekową sosnę w Mińsku Mazowieckim.
Niedaleko mojego miejsca zamieszkania rośnie jeden z najstarszych dębów.
Piekna nazwa i jaka madra dziewczynka, ktora na nia wpadla 🙂 A wycieczka i zdjecia wprost bajkowe!