O tym, że jakby nie patrzeć: du*a z tyłu. I że nas to bawi oraz skłania do głębszych refleksji

Dzieci uwielbiają gadać o dupie. Dorośli niby nie, ale jak się zdarzy okazja to… o ho, ho. Często od razu robi się śmiesznie i emocjonująco. Tak, jak kiedy Adam wrzucił na swojego fejsa fotkę mężczyzny z rowkiem na wierzchu.

Mężczyzna w kapturze. No, tyłem oczywiście. Za to z dupą na wierzchu. Oczywiście od razu wielu zaczęło śmieszkować. Mężczyzn – tych zajebistszych, którzy nigdy przenigdy rowka nie wietrzyli (albo przynajmniej nie są tego świadomi). Chyba nawet humoru nie popsuły im uwagi, że to zdjęcie powinno im dać do myślenia. Bo wietrzą te rowy nagminnie i to jest sssłabe. To głos koleżanki, której nie odmówię zmysłu estetyki nigdy, bo jest jedną z najzdolniejszych fotografek, jakie znam.

Trzeba edukować, uświadamiać, oświecać?

Koleżanka uważa, że to ważne, by uświadamiać mężczyzn, żeby uważali na te rowki. Bo ma ich po kokardę.

Ale według mnie – z tą fotką wyszło inaczej. Wspaniale o tyle, że wszyscy, którzy nie są na tym zdjęciu mogli poczuć się lepiej od tego z rowkiem. Bardziej eleganccy, światli, kulturalni, ze wspaniałaym poczuciem humoru. Tak bardzo nam tego potrzeba… To chyba już ludzkie, że jakby nie patrzeć: dupa z tyłu.

Dorzuciłam swoje 5 groszy właśnie o tym, jak ta fotka poprawiła nam wszystkim samopoczucie. Koleżanka stwierdziła, że mylę pojęcia chyba. I jeszcze dziwiła się innej naszej koleżance, że jako feministka też uważa, że to zdjęcie było niepotrzebne. I że szczerze powątwpiewa, że jest teraz wdzięczny za tę lekcję.

Twarzy nie widać, widać dup*ko

Szczerze mówiąc, bałabym się, że ta słynna karma wróci. I że każdy z nas może zostać w dzisiejszych czasach przyłapany w gorszym momencie. Takim nieinstagramowym. Niepozowanym. I czy to dobrze, że dzięki temu wiele osób poczuje się lepiej? Level wyżej? Może. Może. Może.

Szczerze mówiąc wolałabym nigdy nie być narzędziem do takiego poprawiania komuś samopoczucia. Bez względu na to, czy moja twarz byłaby widoczna czy nie. Nie chciałabym też, by takim narzędziem stało się moje dziecko ani nikt z mojego otoczenia. Bardzo bym się wściekła nawet, gdyby ktoś kompromitującą fotkę zrobił tej koleżance fotografce – bo znamy się 15 lat i jest naprawdę w porządku.

Tak czy inaczej – bohater zdjęcia już nie ma nic do powiedzenia. Jego dupa już trafiła do sieci. Twarzy nie widać, ale… czy to załatwia sprawę?

Tematy do rozmowy (z kimś bliskim lub samą/samym sobą)

  • Czy w dzisiejszych czasach wszyscy musimy się obawiać, że trafimy do sieci, bo ktoś potraktuje nas jako powód do śmieszków, ośmieszenia, edukowania, ulgi (że jego rowka nikt nigdy przenigdy)?
  • Czy my zawsze lubiliśmy to uczucie poczucia się lepszym od innych, czy teraz jakoś jeszcze bardziej tego potrzebujemy?
  • Czy gdyby ktoś wrzucił w sieć twoje kompromitujące zdjęcie (lub kogoś ci bliskiego) – poczułabyś wdzięczność za tę lekcję?