„Uważam, że moje życie jest piękne, ponieważ od czasu do czasu…” czyli o tym, że w życiu piękne są te chwile

„Uważam, że moje życie jest piękne, ponieważ od czasu do czasu pani Hania nalewa mi herbatki” napisała Dorota Masłowska na swom fejsie. A chodziło o herbatkę nalewaną przez samą Hannę Krall. Dziś zobaczyłam taki sam początek we wpisie Mariusza Szczygła. I znów chodziło o Hannę Krall. To żeby nie było, że ściągam – o Hannie Krall już nie wspomnę. I też dlatego, że za sprawą tych słów, moje myśli powędrowały w zupełnie innym kierunku.

Uważam, że moje życie jest piękne bo od czasu do czasu… Co? Co jeśli nie herbatka (jeju, myślałam, że wraz z zimą skończyły się wpisy i o herbatkach, i kocykach, ale nie)? I kto, jeśli nie autorka szkolnych lektur? I… gdzie, jeśli nie w mieszkaniu autorki „Zdążyć przed Panem Bogiem”?

Na szczęście nie musi być pięknie cały czas

To wszystko przede wszystkim znów uświadamia, że w życiu piękne są tylko chwile. I choć refren piosenki Dżemu nucę sobie często już od czasów liceum, to czasem totalnie zapominam, że to coś więcej niż słowa piosenki. I że nic złego się nie dzieje, kiedy nie jest cały czas zajebiście. Kto powiedział, że ma być cały czas zajebiście? Kto to obiecał? W reklamie kremu, kawy, masła czy swoich usług? Otóż nawet jeśli ktoś tak obiecał, to ściemniał i doskonale o tym wiedział. Nie ma opcji, żeby non stop kolor czuć się jak w raju. To przemiłe uczucie i zapierające dech w piersiach, ale reglamentowane. I raczej takie do cieszenia się, że się przydarzyło, a nie do zamartwiania się, że się nie przydarzyło. Taki raj za życia choć na trochę. Choćby trzeba było za to zapłacić przed i po. Choćby poczuciem, że przed i po się zeszło do samego piekła. Dla niektórych rajem jest balansowanie gdzieś po środku nieba i piekła, bez bujania pokładem. Zen. Różnie.

Życie jest piękne, bo CZASAMI… Co się dzieje? Gdzie?

Pod wpływem Masłowskiej i Szczygła zaczęłam sobie myśleć o okolicznościach, które sprawiają, że moje życie jest piękne. Oczywiście czasami, a nie cały czas. To fajne wyzwanie, bo można przy nim poćwiczyć, to „czasem” i że nie nie o to, chodzi, żeby cały czas. I cały w tym urok. W niezwykłości, w niecodzienności, w tym, że to nie jest powszednie jak chleb (a dla tych, co unikają węglowodanów – jak odżywka białkowa czy pierś kurczaka). Poza tym bardzo miło się robi, kiedy się wspomina okoliczności tych pięknych momentów. Towarzyszące im dźwięki (np. nalewanej herbaty i brzęk filiżanki o spodeczek), zapachy, smaki, kolory, miękkości. Towarzyszących wtedy ludzi. Zwierzęta. Żywioły. I wydaje mi się, że o tym bardzo miło się ze sobą rozmawia. I z kimś bliskim – na pewno też.