Jeśli wyjeżdżam, to tylko tam. Czyli o cechach ulubionego celu podróży

Podobno wystarczy powiedzieć „Na pewno to wrócę”, by nigdy więcej nie postawić nogi w tym miejscu. A tak naprawdę wcale nie musi tak być. Od kilku lat, jeśli wyjeżdżam z domu (dalej niż 5 km rowerem do stajni), to na Mazury. Gdzie odkryłyśmy z koleżanką super miejscówę. Z tym, że koleżankę nosi w jeszcze inne miejsca. I w ogóle wiele osób nosi w wiele miejsc, ale… myślę, że gdyby trzeba było wybrać jeden cel podróży (na weekend, majówkę, wakacje, ferie), to każdy z nas by wiedział, gdzie by trafiał za każdym razem.

Jeśli wyjeżdżam, to tylko w jedno miejsce. Może to źle, może dobrze, ale nie potrafię obrać lepszego miejsca podróży. I myślę, że każdy z nas mógłby wyjeżdżać tylko w jedno, ulubione miejsce, gdybyśmy odnajdywali tam, czego szukamy wszędzie.

„Lubię wracać tam, gdzie byłam już”

Wiem, że wiele osób uwielbia odkrywać wciąż nowe widoki, odgłosy, smaki, zapachy i poznawać nowych ludzi. Ale ja wolę wracać w jedno miejsce, bo wiem, że nigdzie indziej nie będzie mi lepiej. Właśnie ze względu na to, co mam tam przed oczami, w uszach, z kim się tam przytulam, komu rzucam piłkę lub gumowe udko, czym się karmię, co tam robię, a czego nie. Co więcej, mam komfortową pewność, że za każdym razem będzie pięknie i przemiło. I się nie zawodzę.

Ani za blisko, ani za daleko?

Jedni lubią wyjeżdżać tam, gdzie jest blisko, by nie tracić czasu na dalekie podróże. Inni wychodzą z założenia, że im dalej i egzotyczniej – tym lepiej. A „moje” miejsce jest 230 km od domu. Na tyle daleko, by poczuć, że to zupełnie inna kraina i jednocześnie na tyle blisko, że po podróż w jedną stronę nie trwa dłużej niż 3 godziny. Ale przecież dla kogoś idealne miejsce, gdzie kocha wracać może być dużo, dużo dalej. Albo dużo, dużo bliżej.

Nieważne gdzie, ważne z kim?

Często tak mówią, że nieważne gdzie, ważne z kim. Ale mimo wszystko, liczą się nie tylko towarzysze podróży, ale i osoby, które tam zastaniemy. Czy ich kultura istnienia będzie taka, jaką uwielbiamy. Czy pomogą, czy przeszkodzą nam w tym, by poczuć się dobrze. Z drugiej strony coraz częściej ludzie podróżują sami i to w odludne miejsca… Tylko po to, żeby pobyć ze sobą i przyrodą. Ponieważ odgłosy ptaków czy brzęczenie owadów nie przeszkadza tak, jak paplanina czy cisza ze strony innych ludzi. W każdym razie – to też nie wszystko jedno, gdzie te okoliczności przyrody w sam raz – odnajdziemy. Czy w pobliżu wody, czy w sercu lasu, czy w górach, czy na łące, czy na wschodzie, czy na zachodzie, czy na południu, czy na północy.

Tematy do rozmowy (z kimś bliskim lub samą/ samym sobą)

  • Gdybyś miał/a wyjeżdżać do końca życia już tylko w jedno miejsce, to dlaczego właśnie tam?
  • Czy odległość w przypadku tego miejsca od domu ma znaczenie?
  • Czy ma znaczenie z kim jedziesz i kogo tam spotykasz, czy wcale nie (albo wcale nie tylko) chodzi o ludzi?
  • A gdyby tak wyobrazić sobie idealne miejsce, które miałoby cechy tego jedynego, to jakie pięć cech byłoby najważniejszych?
  • Czy miałaś/miałeś kiedyś takie miejsce, ale to się zmieniło, bo zmieniły się również okoliczności?