Kiedy słyszę lub czytam, że mam coś zrobić albo przeczytać to wyłączam się od razu i jadę dalej. A kiedy widzę na końcu wykrzyknik, to już nawet nie patrzę na pierwszą literę ani nie słyszę pierwszej głoski. Dlatego nie chcę rozmawiać o przykazaniach w dosłownym tego słowa znaczeniu. Presja „bez dyskusji” to przecież przeciwieństwo rozmowy.

Myśląc sobie o wiosennych przykazaniach nie chcę miętosić czapki spoconymi rękami. Ani oddawać pieniędzy bogatym. Myślę raczej o czymś, co by pomogło mi zobaczyć świat tak pięknym, jak na to wiosną zasługuje. I siebie też. Nie używając do tego sztucznej inteligencji.
Wiosna to nie projekt, więc go z niej nie rób
To chyba mogłoby być przykazaniem nr jeden. Oczywiście to nie grzech brać udział w konkursie na najpiękniejszy ogródek lub balkon, ale kiedy zrobimy sobie listę wiosennych zadań do odhaczenia to… może się wkraść automatyzm. „Ramy projektu”, jego uczestnicy, prognozy, analizy i punktacje. Wpływ na rozwój społeczności lokalnej i dbałość o dziedzictwo kulturowe. Ble.
Wiosenne porządki – tak, ale nie u Piotrusia Pana
Pamiętacie, jak Piotruś Pan czasem przylatywał po Wendy, żeby mu zrobiła wiosenne porządki? Jej mama, czyli pani Darling się na to zgodziła, by raz w roku, Wendy leciała z Piotrusiem i ogarniała mu chatę w Nibylandii. Dziwię się pani Darling, ale w sumie kiedyś takie były czasy… I Wendy czekała biedna, często nie doczekując się, bo Piotruś Pan nie zawsze pamiętał, że jest taka jedna, co czeka. Wendy na szczęście wreszcie wyrosła z tego czekania i latania sprzątać wiosną. Ja też i zaprawdę powiadam Wam: tak jest godniej.
Pamiętać, że definiuje cię tylko to, co sam/a o sobie myślisz?
Podobno to kluczowe: żeby myśleć i mówić o sobie dobrze. Ale… damn, tu też jest haczyk. Bo taki Piotruś Pan uważał, że jest zajebisty, a czy był? W każdym razie na pewno milej jest myśleć o sobie dobrze niż źle. I być czasem jak dzieciak – też jest dobrze. Np. czy jeśli nie upieczesz królowej wszystkich babek świata w tę Wielkanoc to co, rzucisz się zlewu?
Nie kupować więcej… (rzeczy na wiosnę)
U mnie to są koszule w kratę, T-shirty i czajenie się na wiosenne zapachy. Internet pod tym względem jest bezlitosny, marki tak samo. Mają tyle świetnych rzeczy (oczzywiście w świetnych cenach i idealnych na wiosnę), że… Nie. Lepiej zostawić trochę miejsca w szafach na lato. O, albo jak kupujesz 1 T-shirt – wywal 2, w których już nie chodzisz. Na mnie – działa 🙂
Źródła: J. M. Barrie: Piotruś Pan i Wendy., I. Maliszewska: O czym kłamią myśli, setki WWW z ciuchami i perfumami 🙂

Najnowsze komentarze