Wczoraj widziałam taki post z okazji Dnia Kobiet: dwa zdjęcia i dwa wieńce. Jeden fancy, dopracowany i w ogóle, drugi – pierwszy z brzegu, robiony na pewno nie na zamówienie. I ten drugi, byle jaki, kwiaciarnia (czy tam zakład pogrzebowy) wyjaśniła, jako: „Zapomniał”. A ten wypasiony: „Pamiętał”.
To oczywiście przykład chwytania uwagi internautów, przez humorystyczne ujęcie tematu pamięci i Dnia Kobiet. Jest też akcent humorystyczny (odczytany przez wielu, o czym świadczy liczba emotikonek: ha, ha). Ale i przykład tego, że jak coś istnieje, to ma też swoje przeciwieństwo. I tak też musi być w przypadku tego, czego sobie życzysz i nie życzysz sobie w Dzień Kobiet. Jako kobieta, w której bije serce i działa mózg (zmysły też).

Dzień Kobiet i różne kwiatki. Brzydkie i ładne
Nawet pamiętam, kiedy to okryłam: to były zajęcia z poetyki na filologii polskiej. Za grosz nie umiałam pojąć jakiegoś skomplikowanego zjawiska. I jakoś spontanicznie zapytałam prowadzącego: a odwrotność tego, to co? I jak facet po chwili zastanowienia wyjaśnił tę odwrotność zjawiska, zjawisko dopiero pojęłam.
Od tamtej pory, takie przeciwieństwa, odwrotności często pomagają mi zrozumieć coś trudnego. Albo zrozumieć lepiej coś łatwego, zależy. To się wzajemnie uzupełnia wtedy o cechy, na które inaczej bym nie wpadła.
Np. pamięć i zapomnienie. A dokładnie: cechy pamięci kontra cechy zapomnienia, obojętności, olania.
Kobieta i mężczyzna.
Jesień i wiosna.
Kwiaty piękne i kwiaty brzydkie. Już nie chodzi o te z wieńca na cmentarz, bo kocham kwiaty, ale powoli godzę się z tym, że przyjdzie dzień (lub noc), w którym będzie mi wszystko jedno, jakie zobaczę, powącham, dotknę. Już się skończy czas, na zachwyt ulubionymi fiołkami. I absmak na widok sztucznych fioletowych kwiatów, które w przyrodzie w ogóle nie występują. Zimnych w zupełnie inny, syntetyczny sposób.
Dobra, do brzegu. Miałyśmy gadać przecież o życzeniach. O tym, czego sobie życzymy i czego sobie nie życzymy z okazji Dnia Kobiet. Żeby nie było, że zafundowałyśmy sobie kwiatki, których tak naprawdę nie lubimy albo są nam obojętne (ale masowe).
Czego sobie nie życzę z okazji Dnia Kobiet. I czego nie chcę w ten dzień robić
Wydaje mi się, że kiedy tak naprawdę nie wiemy, czego sobie życzyć – czasem łatwiej wymienić to, czego sobie nie życzymy. Z okazji Dnia Kobiet, ale nie tylko, tylko w ogóle. Ale Dzień Kobiet to piękna okazja do tego, by ustalić, czego sobie nie życzę.
A w kalendarzu, notatniku, plannerze – napisać nie tylko to, co powinnam zrobić. Ale i to, czego absolutnie nie robić. Dla porządku wokół siebie i w sobie.
I być może wtedy ten Dzień Kobiet naprawdę będzie fajny.
Czego sobie nie życzę w Dzień Kobiet?
Hałasu i dźwieków, których nie znoszę. Żadnych krzyków, chyba że wołanie z daleka (choć np. nawet w stajni i dużych padokach gdzie odległości potrafią być wielkie – nikt nie drze się wołając drugiego, żeby nie straszyć koni).
Wielozadaniowości. Kto to wymyślił, że skoro kobieta, to wszystko potrafi na raz? Jedną ręką mieszać w garze, drugą pisać artykuł. A w tym samym czasie: jedną nogą bujać kołyskę z niemowlęciem, a drugą podstawaiać nielubianej osobie. Oglądając serial. Tak się nie da. A zatem: życzę sobie być jednozadaniowcem (jak z nutą drwiarską nazywa mnie stary). Wielozadaniowość wywołuje u mnie objawy ADHD a tego sobie nie życzę.
To oczywiście tylko przykłady. Również na to, że każda z nas ma swoje powody, by czegoś sobie życzyć i nie życzyć.
Aproposki:
- O prezentach na Dzień Kobiet (święcie wcale nie rodem z PRL)
- Efekt czerwonej sukienki. O tym, że pewność siebie można… założyć
- A może jesteś białą kotką? (To jeszcze lepiej niż być black cat)
- Jak świętować Dzień Kobiet? Bardziej…
Źródła:
Facebook (post z wieńcami),
Zeszyt do poetyki (próbowałam znaleźć nazwę tego zjawiska, które zrozumiałam dzieki jego odwrotności :/)
A. Adamowicz: Twoje słowa mają moc. Białystok 2024
Najnowsze komentarze