Słowo daję, że nie wiem, jak ty rozumiesz to, co się w niedzielę wydarzyło. Byłaś bardzo szczęśliwa, widziałam. Może nawet jeszcze bardziej niż ja.
Wszystko zaczęło się od tego, że Daniel zapytał, czy chcemy dziś potrenować na hali, czy jednak wolimy spacer. Oczywiście, że powiedziałam: spacer. Przecież wiem, że gdybyś ty miała wybierać, to też ekscytujący, przedwiosenny, pierwszy taki: rekonesans okolicy.

Cardio łąkowe w plus 15 na słońcu
Najbardziej się zastanawiałam, co będzie się działo zaraz za mostkiem, jak konie z padoków się zaczną zbiegać do ścieżki wzdłuż ogrodzenia. Ale nic się nie działo. Po prostu przeszliśmy wszyscy żwawym, pewnym krokiem, jakbyśmy startowali w takie wyprawy codziennie od kilkunastu lat. Daniel, Magda, Charutek, Sonata i ja.
Na tej łące za mostkiem to już raz byłaś. Jeszcze przed śniegami, które zakryły ją po uszy. Ale dziś poszliśmy jeszcze dalej, dużo dalej. Jak ty to lubisz. Kiedy nie ma żadnych maszyn, budynków. Ule za wysokimi zaroślami mogą być (a wiesz, że pszczoły brzęczą?) Nawet ta belka siana zafoliowana na biało. Tam, gdzie się pasłaś z Charutkiem, wiesz. Odpoczywałaś, bo szliśmy tu marsz tempem – żadnego człapania.
Tak ciepło to jeszcze w tym roku nie było. Z 15 stopni na słońcu albo i jeszcze więcej tych stopni bliżej słońca. Co się tyczy traw, zarośli to takie jeszcze w mocno neutralnej palecie. Taupe – napisałabym w pracy. Piaskowy, biszkoptowy, cafe latte, mushroom. Oliwkowy. Zielony – suchy. Ale…
Błękit słoneczny i brylanowe kąpiele
Niebo to przybrało barwę, która chyba nie ma nazwy. Przez to marcowe słońce. W dodatku odbijało się w jeziorkach, które zostały po zaspach śniegu. A jak przechodziłyśmy przez takie jezioro i jak ty chlapałaś, szałapucie to tak wysoko i tak brylantowo. Od tego blasku aż się oczy same śmiały. A ciuchy i tak zaraz wyschły.
I jak cię odporowadziłam, żebyś już sobie odpoczywała, to znów wcale nie chciałaś odchodzić od furtki. A myślałam, że poczłapiesz pić. Potem jak wróciłam zerknąć, co robisz to się bardzo długo tarzałaś. W takim slowmotion, że nikt mi nie wmówi, że tak nie robi szczęśliwy koń.
Moim zdaniem na tym spacerze cała byłaś pełna ciekawości i mocy, gotowa przemierzać te łąki i jeziora, ile wlezie. Przyjemną niespodzianką okazała się wyprawa. Zero nudy, wielka przestrzeń, bezpiecznie z innym koniem i ludźmi. I tak ciepło… Ale, Sonatko, ten marzec to jeszcze może dać się we znaki, jak w jednej książce:
Marzec rozpoczął wojnę z zimą. Darł ją zębami, szarpał za białe włosy, wgryzał się w jej kożuch. Wypierał zimę całym zastępem wietrznych siepaczy, prażył ją bez miłosierdzia kolącą sieczką deszczu. (H. Mniszkówna: Trędowata).
Chociaż to nasze na szczęście życie bywa dużo łaskawsze niż to literackie. Nie martwmy się na zapas.
Tematy do rozmowy (z kimś bliskim lub samą sobą)
- Z kim byś się wybrała na przedwiosenny spacer? To mogą być zwierzęta, nie tylko ludzie.
- A w znane miejsce, czy nieznane?
- Kiedy ostatnio martwiłaś się o coś, co się wcale nie wydarzyło?
Aproposki:
Najnowsze komentarze