Walentynki idealne (czyli z cyklu: Marzenia Ściętej Głowy)

Chyba nie mogę się doczekać, co wrzuci dziś instagramerka. Wczoraj odkryta i ulubiona (nie wiem na jak długo). Tak, być może chciałabym dziś wrzucić na swojego Insta coś w jej stylu.

Ona czasem pozuje w przepięknych oficerkach i z końmi. Ktoś tam z jej ekipy (lub sama ona, I don’t no) ma też wyczucie na przepiękne detale krajobrazów i historii sztuki… Jest cztery lata starsza ode mnie, wygląda na 14 lat młodziej i wygląda pięknie nawet w kolorach, które teoreycznie nie pasują do jej typu urody.

Zdaje się, że znajdujemy się wewnątrz wielkiego, świetlistego plastra miodu,
który jest środkiem ogromnej, gorącej, czerwonej róży

J. R. Jiménez: Srebroń i ja

Walentynkowa rol(k)a (w połowie to Marzenia Ściętej Głowy)

A więc tak, rolka walentynkowa w jej stylu ze stajni – i ja w roli głównej – to byłoby coś. W butach, spodniach, golfie i marynarce od znanych marek (ale takich co najmniej Dior). Spodnie i marynarka (w kratkę) z paskiem, koniecznie, żadnych worków. W ogóle w tle też żadnych worków, ani nieinstagramowych elementów pejzaży stajennych.

Potem ja w lustrze w zabytkowej ramie. Jakiś fancy deser. Świece. Róże. I potem od razu 17 mln obserwujących. Cóż by to była za rola 🙂

Najlepiej by to było ogarnąć do południa, żeby na 15.00 (a nie 15-go lutego, choć mam świadomość, że takie piękne foty i filmy robi się czasem dłużej niż 2 godziny) zdążyć do Sonaty. Już przebrana w swoje sztruksowe dzwony i jedną z workowatych bluz etno. Ale za to złapać pad z futerkiem, na grzbiet go, a potem ja i jazda. Do lasu. Stępem. I krótki filmik, jak mi dobrze, cieplutko i mięciutko.

Może za rok? Bo nie mam jeszcze tego pada z futerkiem. Akurat to było marzenie ściętej głowy tej zimy, bo inne wydatki, ale do spełnienia. Przez rok uciułam albo sobie zażyczę na Gwiazdkę. Easy.

Walentynkowa rzeczywistość (coś jak Marzenie Głowy na Karku)

Po raz pierwszy od pięciu dni się wyspałam, więc do południa nie udało się zrobić wiele…

Na 15. do stajni zdążę. Wcześniej tradycyjny, walentynkowy McDonald i zieleniak, gdzie najlepsze buraki (na jutro do mielonych i na dziś soute dla Sonaty).

Potem nie wiem. Ale wieczorem na pewno Srebroń i ja. Jeju, po recenzjach wiedziałam, że to piękna książka pełna miłości, ale żeby aż tak? Można ją czytać ciągle. Ale czy jest idealna na bezludną i bezzwierzęcą wyspę to nie wiem. Mogłaby wywołać nazbyt ogromną tęsknotę do towarzystwa.

Hej, nie urządziłam się tak źle 🙂 Napisałabym wręcz, że z głową na karku doprowadziłam do takich walentynek, na jakie mnie stać (fizycznie, emocjonalnie i finansowo).

Tematy do rozmowy (z kimś bliskim lub samą sobą)

  • Jak wyglądałyby twoje walentynki, gdyby powstały na kanwie wymarzonego scenariusza do pięknej rolki na Instagram (nawet jeśli to Marzenia Ściętej Głowy)?
  • A walentynki idealne, już w realu, na kanwie scenariusza stworzonego przez osobę, co ma Głowę na Karku?
  • Błogo i pięknie, jak „wewnątrz wielkiego, świetlistego plastra miodu, który jest środkiem ogromnej, gorącej, czerwonej róży” – to jak takie walentynki by mogły wyglądać?