Odkąd pamiętam, powtarza się, że koń wyczuwa strach/lęk/niepokój człowieka z daleka. Niektórzy mówią nawet o 10 metrach. 14 stycznia 2026 ukazały się wyniki badania, które miało na celu sprrawadzić: czy konie czują zapach strachu człowieka.
Ludzie oglądali film budzący strach a innym razem – pogodne filmiki wywołujące radość. Tym filmem, przy którym się bali był 20-minutowy fragment horroru Sinister. Filmiki pogodne też oglądali 20 minut (m.in. scenę taneczną z Deszczowej Piosenki). Pod pachami mieli waciki. Potem waciki nasączone zapachami ich strachu lub radości wąchały konie (a konkretnie klacze).

Od zapachu strachu rósł kortyzol
Konie, kiedy czuły wacik nasączony potem „o zapachu strachu” miały wyższy poziom hormonu stresu (kortyzolu). Niechętnie wchodziły w kontakt z człowiekiem. I w ogóle… czuły, że coś jest nie tak.
Zapach radości – miały (delikatnie mówiąc) w zadzie. Podobnie jak czyste waciki, które nie były nasączone żadnym zapachem.
Tyle w wielkim skrócie.
Naukowcy oczywiście podkreślają, że trzebaby jeszcze zrobić ten eksperyment z ogierami i źrebakami. I w ogóle nie ograniczać się do klaczy rasy walijskiej. Ale summa summarum – większość koniarzy nie dowiedziała się z tego wszystkiego niczego nowego.
Ja drapieżnik, ty – nie
Koń – zwierzę uciekające, człowiek – drapieżnik. To nieważne, że dziś koń może uchodzić za oazę spokoju, a człowiek – za kłębek nerwów, lęków i niepewności. Ponoć dla konia sytuacja jest jasna: lepiej uciekać niż stać się ofiarą drapieżnika.
I kiedy podchodzimy pachnąc strachem – dla konia to nie jest relaksujący zapach. Raczej zwiastun, że w powietrzu wisi coś strasznego.
Człowiek człowieka może oszukać, ale konia: nie.
Źródło: Human emotional odours influence horses’ behaviour and physiology
Najnowsze komentarze