Kiedy zimno, to nachodzi mnie na wiśniowe perfumy i te z Rossmanna, za 40 złotych – całkiem niezłe. W sensie: mogą się równać z dużo droższymi, mogą. Na razie nie kupiłam, bo zdążyłam się spłukać do imentu.
Judo, zaliczka na kolonie, składka harcerska (ta ostatnia to akurat groszowa sprawa zwłaszcza przy przeglądzie stomatologicznym Sonaty…). Wystarczyło, żeby się spłukać. I to akurat zjawisko odnotowane 12 dnia roku może przełożyć się na 12 miesiąc roku, kiedy to np. kupuje się prezenty itd.

A gdyby tak wszystko rzucić? I wyjechać do Białowieży?
Drzewiej to co zimę lądowało się w Białowieży, albo i co wiosnę, hej… Ale teraz to rozmowa dotyczyła dwóch stanowisk w budżetówce z siedzibą w Białowieży. Wysłałam koleżance, co ona na to. I tak potoczyły się plany na życie jak nie w Madrycie.
Żeby ruszyć zaraz po tym przeglądzie Sonaty, jak ochłonie po sedacji. Najlepiej bryczką – zaprząc ją niepostrzeżenie i lecieć na wschód. Z termosem i kanapkami ubiegać się o posady. I żeby słuch po nas zaginął – nie musieć opłacać żadnych zajęć, pilnować terminów, tylko pracować spokojnie na kawę, kanapki i siano.
Podsumowanie wróżby noworocznej 2026
Jedno jest pewne: zapowiada się naprawdę fajny rok. Taki, jak piszą w magazynach, w artykułach, z których dowiaduję się, że Baran (mój znak) będzie jednym z trzech, którym 2026 wyjątkowo dopisze. No, oby. Nic przeciwko bym nie miała.
Żeby dużo: zdrowia (przez 12 pierwszych dni roku dopisywało), aury stosownej do pory roku (o, zima tej zimy też dopisała), zgody (jak wyżej), dobrych ludzi (jak wyżej), Sonaty(jak wyżej). Z tą kasą tylko nie za bardzo, bo wypłatę dostaję po 15-tym…
Najnowsze komentarze