Listopad, w którym nie wszystko będzie musiało się wydarzyć? Wróżby noworocznej już prawie koniec

11 dzień roku jak 11 miesiąc roku? Może. W ubiegłym roku całkiem sporo się sprawdziło. 11 stycznia wpadł mi w oczy cytat (autora nie podano), który całkiem tu pasuje.

Nie wszystko musi się dziś wydarzyć.
Wystarczy, że choć jedno się w Tobie uspokoi.

Ładne i nawet kojące. Już miałam wczoraj w związku z tym odpuścić kilka spraw, ale finalnie – znów wydarzyło się niemal wszystko. I to mnie uspokoiło 🙂

Listopad jak niedziela, która mija jak z bicza

Choć ustawiłam budzik na 9 – dzień minął jeszcze szybciej niż wczoraj. Dalej zima – znaczy listopad może być też taki śnieżny i zimny, albo poprostu – ultralistopadowy, czyli taki, jaki powinien być.

Nigdzie po 19 nie mogłam kupić marchewek ani buraków dla Sonaty. Na szczęście trochę marchewek jeszcze miałam. I jeszcze w dodatku okazało się, że hala wolna, więc poleciałyśmy potrenować choć trochę. Szło nam średnio, ale szło.

Wróciłam późno, a tu dzieciak jeszcze nieodrobione lekcje… Aj. Jej też szybko ta niedziela mijała.

I w przypadku konia i dzieciaka obyło się jednak bez bicza.

Do poduszki indiańskie legendy

Do poduchy czytałam indiańskie legendy, już nie wiem raz który. Rozczulają i wzmacniają jednocześnie, choć nie wiem jak to możliwe.

Szkoda, że tam więcej pajęczyc, perkozów i bobrów niż koni. Tak czy inaczej – zwierzaków mnogość.

Ach… i zapomniałabym. Cały dzień niemal towarzyszyła nam piosenka Legend never die. Co pięknie koresponduje z tym mądrościami indiańskich legend.