„Znajdź pracę, którą kochasz” – a jeśli to mit? Oto co mówią najnowsze badania o szczęściu w pracy

Jeden z najsłynniejszych cytatów Steve’a Jobsa – wypowiedziany podczas rozdania dyplomów na Stanfordzie – od lat funkcjonuje jak zawodowe przykazanie: „Jedynym sposobem na wykonywanie świetnej pracy jest kochanie tego, co się robi. Jeśli jeszcze tego nie znalazłeś, szukaj dalej. Nie spoczywaj na laurach.” To… zwykłe pierdololo?

Cóż, brzmi pięknie. Napędzająco. Wręcz romantycznie.
I trudno zaprzeczyć, że ten przekaz miał ogromny wpływ na nasze podejście do kariery. Od dwóch dekad popycha studentów, pracowników, doradców zawodowych i coachów do myślenia o pracy jak o powołaniu, misji, czymś, co koniecznie trzeba kochać.

Tylko że… najnowsze badania (m.in. opisane przez dr Jaclyn Margolis w Psychology Today) pokazują, że ta opowieść o „pracy z pasji” nie tylko jest niepełna, ale w wielu przypadkach może nas wręcz wprowadzać w maliny.

Z ręką na sercu: ile znacie osób (nawet wśród pracoholików), których praca nie męczyła, nie frustrowała a znajomi z pracy/przełożeni/klienci nie irytowali jak nikt inny na świecie? Ja np. znam mnóstwo redaktorów i dziennikarzy, ale w najlepszym wypadku lubią oni swoją pracę tak… 6/10. O miłości nie ma mowy. Bo zarobki nie rosną, a coraz więcej roboty, klikalność się rozprasza, w każdej chwili możesz wylecieć, etc. I dam sobie uciąć rękę, że tak samo jest jeśli chodzi o inne zawody (na których można naprawdę się zawieść).

Ciemna strona na zarabianiu pieniędzy na tym, co się kocha

Kochanie swojej pracy wcale nie jest gwarancją szczęścia. Ba — czasem bywa dokładnie odwrotnie.

W badaniu Bundersona i Thompsona opiekunowie ogrodów zoologicznych — ludzie, którzy naprawdę kochają zwierzęta i czują, że wykonują misję — mówili o ogromnym zaangażowaniu i sensie… ale nie pominęli takich kwestii jak frustrujące:

  • niskie wynagrodzenie,
  • długie godziny pracy,
  • poświęcanie życia prywatnego,
  • trudne, fizycznie obciążające warunki.

Dlaczego?
Bo jeśli kochasz to, co robisz, to naturalnie więcej od siebie dajesz. Czasem za dużo.
A pracodawcy?
Z badań wynika, że osobom „z pasją” częściej nie oferują podwyżek czy zachęt — bo zakładają, że „przecież i tak robią to z miłości”.

Do tego dochodzi coś jeszcze: kultura podejrzliwości wobec innych motywacji.
Badania Derfler-Rozin i Pitesy pokazały, że kandydaci, którzy podczas rozmowy pytali o wynagrodzenie… mieli aż o 20% mniejsze szanse na rekomendację. Bo „pewnie nie są wystarczająco zaangażowani”.

A przecież to absurd.
Możemy kochać pracę i chcieć godnie zarabiać.
Możemy robić coś z obowiązku, ale z klasą i kompetencją.
Możemy mieć wiele motywacji naraz — i wszystkie są w porządku.

To, co kochasz, może się zmienić (i to jest normalne!)

Kiedy masz 20 lat, koncerty i festiwale mogą być spełnieniem marzeń.
Kiedy masz 35… możesz marzyć głównie o wolnym wieczorze.

Autorka artykułu przywołuje przykład swojej studentki, która zaczynała karierę w produkcji wielkich wydarzeń muzycznych. Ekscytacja? 10/10.
A po latach? Zmęczenie, tęsknota za spokojem, potrzebą stabilizacji.

I nie jest wyjątkiem.

Badania pokazują, że wraz z wiekiem zmienia się to, co daje nam szczęście.
Młodych często cieszą „wow-doświadczenia”.
Starszych — zwykłe, spokojne, przewidywalne chwile.

Co więcej:
pasja jako praca potrafi… stracić smak.
Codzienne obowiązki, presja, oczekiwania prowadzą do wypalenia.
Nauczyciele, pielęgniarki, twórcy — często zaczynają z pasją, a z czasem czują już tylko zmęczenie.

Pasja + rutyna = mieszanka, która nie zawsze działa dobrze.

Szczęście nie zawsze wygląda jak… szczęście

Psychologia rozróżnia dwa rodzaje szczęścia:

  • hedonistyczne — radość, lekkość, przyjemność, brak stresu
  • eudajmonistyczne — sens, rozwój, cel, wartości

Praca rzadko daje szczęście hedonistyczne.
Co więcej, duże badanie osób pokazało, że ludzie czują spadek nastroju… już na samą myśl o rozpoczęciu pracy. Większy niż podczas sprzątania łazienki czy czekania w kolejce!

A jednocześnie — bez pracy czujemy się fatalnie.
Bezrobocie to jeden z najważniejszych czynników obniżających dobrostan.

Dlaczego?
Bo praca daje sens, strukturę, cel, zasoby, poczucie sprawczości, a czasem także wspólnotę.
Nawet jeśli nie daje codziennej euforii.

Można więc mieć udaną karierę, nawet jeśli ta praca nie jest „miłością życia”.
I można być spełnionym zawodowo, nawet jeśli nie czujemy motylków w brzuchu na myśl o poniedziałku.

To może… nie potrzebujemy kochać swojej pracy?

To, co wynika z badań, jest zaskakująco uwalniające:

  • Nie musisz kochać pracy, żeby robić ją dobrze.
  • Nie musisz mieć jednej, wielkiej pasji, by żyć sensownie.
  • Możesz zmieniać zdanie. Dorastać do innych rzeczy.
  • Możesz pracować dla sensu, pieniędzy, stabilizacji, ludzi — cokolwiek jest dla ciebie ważne.

Najważniejsze?
Żeby traktować siebie i innych z godnością.
Nie oceniać wyborów zawodowych jak moralnych.
Nie zakładać, że ktoś „musi kochać to, co robi”, żeby robić to dobrze.

Źródło: J. Margolis: It’s Time to Retire the Advice “Find a Job You Love”, psychologytoday.com