Instagram, TikTok, Facebook, a teraz znowu Nasza Klasa… każdy chce tu błyszczeć. Tyle że nie każdy może. Dlaczego? Bo są branże, tematy i realia, których nie da się przefiltrować na „aesthetic vibes”. A jeśli ktoś spróbuje być zbyt autentyczny, to zamiast lajków dostanie co najwyżej współczujące emoji.
Social media kochają uproszczenia: bosą stopę, kubek kawy w złotej godzinie, kota, który miauczy w takt muzyki. Ale nie wszystkie światy da się wcisnąć w tę ramkę. Niektóre branże czy realia nigdy nie będą „instagramowe” i jednocześnie autentyczne…
Nie, nie każdy może codziennie pokazywać gołe stopy albo małe kotki. Kawa – no sporo osób pija kawę, ale przecież mało kto w życiu tylko pije kawę. Zwłaszcza, kiedy po uszy tkwisz w branży, że gdzie kot nie pasuje, gołych stóp nie pokażesz, bo one w krwiakach/opatrunkach (hejka!).

🐾 Weterynarz małych zwierząt
Rolki z kociakiem zawsze pójdą w wiral. Ale co z operacją guza u jamnika, zębami do wyrwania czy biegunką u królika? To codzienność, której nikt nie chce oglądać przy śniadaniu. Trzeba uważać, by nie pokazać za dużo.
🍲 Kucharz od flaków i śledzi
Pancakes, tiramisu, szakszuka — to klikają wszyscy. Ale flaki? Nawet jeśli są genialne, na Instagramie nie mają szans. „Cosy vibes” kończą się tam, gdzie zaczyna się surowe mięcho, woda z moczenia śledzi, etc.
📑 Urzędnik też ma trudno
„Pokaż kulisy swojej pracy” – ale jak? Segregatory w przegródkach? Pieczątka w akcji? Nawet najlepszy barista z latte artem nie przebije urzędniczego „życia zza biurka”? Chcąc się wybić należy zapomnieć o autentyczności.
🧾 Księgowa (zwłaszcza w styczniu)
Nowy rok na socialach to „cele, wizje, inspiracje ✨”. U księgowej? PIT-37 w pięciu egzemplarzach i 200 maili dziennie. Tu nie ma clickbaitu, tylko deadline. Zero czasu nawet na wrzucenie stories.
🔧 Mechanik samochodowy
Instagram kocha błysk karoserii, TikTok — odgłos silnika. Ale Twoja codzienność to czarne pazury, śrubki spadające w czeluść warsztatu i klient, który „tylko podjechał na pięć minut”. Mało estetyczne, mało viralowe. Trzeba poważnie główkować.
🍎 Nauczyciel w podstawówce
„Pokaż swoją pasję!” – chętnie, ale jak nagrać klasę, skoro RODO? Zostaje zdjęcie pustej tablicy z podpisem „tu się dzieje magia”. Ale to raczej nie działa. Eksperci radzą wrzucać posty o tym, co wkurza i… ok, możesz spróbować z opisami rozmów z rodzicami uczniów (ale jeszcze to przemyśl).
🚜 Rolnik
Slow life, świeże warzywa, organiczne życie – to się klika. Ale real jest inny: błoto po kolana, smród gnojówki i krowa, która właśnie przeskoczyła ogrodzenie. Mało kto wrzuci to na Pinterest.
🧹 Pan/i od sprzątania
„Before & after cleaning” – piękny trend. Ale co, jeśli Twoje „before” to biuro o 23:00, a „after” widzi tylko ochroniarz? Zero lajków, choć robota zrobiona perfekcyjnie.
⏳ Opiekun osób starszych
Social media kochają plan: „wrzucaj o 9:00, bądź konsekwentna, buduj kalendarz”. A Twoje życie to wieczne „zobaczymy”. I tego nie da się zmonetyzować żadnym kursem „jak zdobyć followersów w 30 dni”.
* * *
Niektórzy nie wypłyną, bo ich świat nie ma filtra glamour. Ale to nie znaczy, że ich życie jest mniej wartościowe. To znaczy tylko tyle, że nie każdy trik z Insta pasuje do wszystkiego.
☕ Pytania do rozmowy (z kimś lub samą_samą sobą)
- Czy Twój świat da się wcisnąć w estetykę „golden hour” i latte art? Dał/abyś radę wrzucić rolkę z gołą stopą (pupą w stringach lub dekoltem po pas), żeby było to spójne z tym, co robisz na co dzień?
- Jak bardzo „sobą” można być na Instagramie, żeby nie odstraszyć połowy followersów?
- Co by się stało, gdybyś wrzucił/a naprawdę to, co masz pod nosem — zamiast „ładnej wersji” życia?
- Czy lajki i serduszka są warte tego, żeby udawać, że bandaż na stopie to w sumie taka modna skarpetka?
- Myślisz, że więcej korzyści mają: ci, co tworzą rolki i wpisy o wysokich zasięgach, czy ci, którzy mogą na chwilę oderwać się od swojej codzienności – oglądając to, co wrzucą inni?
Aproposki:
Najnowsze komentarze