Czy tym latem udało się żyć pełnią życia? Czy wcale tak naprawdę sobie tego nie życzyliśmy?

Pewnego dnia do gabinetu psychoterapeuty przyszedł student. Potrzebował terapii, ponieważ przeżył okrutne molestowanie. Podczas tej wizyty zaczął od tego, że miał… najlepszy tydzień w życiu. Wiele razy płakał, trząsł się ze strachu i złości… „Co w tym było dobrego?” zapytał psychoterapeuta, który w zasadzie znał odpowiedź.

Młody mężczyzna odpowiedział: „Nie rozumiesz? Do tej pory nie byłem w stanie nic czuć”. Dzięki temu, że mógł wreszcie doznawać jakichkolwiek emocji – zrozumiał, że zaczął żyć. Może nie pełnią życia, ale jeśli czuł już te nieprzyjemne emocje, zaczął mieć nadzieję, że poczuje je wszystkie.

Jasno, ciepło, radośnie, przygodowo: pełnia życia?

Żyć pełnią życia, czyli jak?

Kiedy to przeczytałam, bardzo się zdziwiłam. Chyba nigdy z taką mocą nie dotarło też do mnie, że nie ma „złych” emocji. Że jeśli mamy żyć, doznawać, to albo to będzie wszystko (radość i żal, ciekawość i strach, spokój i napięcie) – albo nic.

Kurczę, a „życie pełnią życia” wyobrażałam sobie jedynie jako ekspresyjne obrazy z reklam zagranicznych wczasów, napojów, perfum… Gdzie nikt nigdy nie grał kogoś, kto jest smutny, wkurwiony, odrzucony, przerażony.

Lato i pełnia życia

Oczywiście nikomu nie życzymy sytuacji, które doprowadzają go do płaczu, braku nadziei czy bólu. Ale to się i tak zdarza – bez względu na to, czy sobie tego wzajemnie i samym sobie życzymy, czy nie. Oczywiście w reklamach są ryzykowne, ale w życiu… chyba właśnie pozwalają nam zrozumieć, czym jest pełnia życia.

Cóż – osobiście tego lata żyłam pełnią życia. Czułam chyba wszystko, co się da. Z różnych powodów. Z powodu licznych porażek i sukcesów. Z powodów niezależnych ode mnie i zależnych od innych (ludzi i zwierząt) oraz niezależnych od nikogo.

Tylko zdałam sobie sprawę, dopiero jak przeczytałam o tym studencie. Który się ucieszył, że wreszcie zaczął czuć, wychodzić z pustki, w której nic nie robiło na nim żadnego wrażenia. A mimo to musiało tak bardzo męczyć…

Pełnia życia jesienią? Może tak się zdarzyć

Jesień w reklamach (a może i na Instagramie) jest już spokojniejsza, nie tak pełna życia. Kolorowa, wonna, ale raczej w domu, przy coraz wcześniej zapadających ciemnościach na zewnątrz.

Oczywiście nie wiemy jeszcze, co się tej jesieni wydarzy… Ale autor tej książki, gdzie jest m.in. historyjka ze studentem – pisze też, że przeciwieństwem strachu jest ciekawość. I na szczęście jestem tej jesieni ciekawa 🙂 Przynajmniej póki co.

I życzę Wam na tę jesień dużo ciekawości i ciekawych rozmów (z kimś lub samą sobą/samym sobą).

Źródło:

L. J. Cohen: Nie strach się bać. Jak wzmocnić dziecko i pomóc mu przezwyciężyć lęk oraz codzienne niepokoje. Warszawa 2024