Niewypał w Rembertowie, hucznie w Sulejówku. Codzienność pod lekkim napięciem

To miał być spokojny tydzień. A tu najpierw strzały w mieście (płoszenie dzików), a potem w Rembertowie, po sąsiedzku – eksplozja na poligonie. I dwóch rannych cywilów.

Mieszkam w Sulejówku. Odkąd pamiętam, poligon to najprostszy (żeby nie powiedzieć: oczywisty) pomysł na spacer z psem lub sanki z dzieciakami (na podjazdach czołgowych).

Nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych, ale gdybym to… najprostsze, symboliczne (Piłsudski, niepodległość, te sprawy) miejsce, które przez pomyłkę oczywiście (lub z myślą o obiektach wojskowych, nie cywilach) można zmieść z planszy.

Eksplozja na spacerze. Jak to możliwe?

Z informacji medialnych wynika, że dwóch mężczyzn weszło na teren wojskowy – oznakowany. Z plotek – że ojciec i syn poszli na grzyby. Innych – że niewypały to była ich pasja. Tak, czy inaczej nastąpił wybuch. Obaj zostali ranni.

Sprawą zajmuje się Żandarmeria Wojskowa.

Brzmi jak z thrillera? A to nasza sąsiedzka rzeczywistość. Rembertów. Sulejówek. Wesoła. Mieszkamy w otoczeniu jednostek wojskowych, jest Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej. No i… poligony.

Poligon jak park miejski

Nie wiem, ile razy słyszałam: „chodźmy na poligon”. Psy, rowery, dzieci, randki, jogging, sesje zdjęciowe… No normalnie, jak w lesie, ba – jak w parku!. Tyle że to nie jest las ani park. To teren wojskowy. Tak, oznakowany. I jak się okazuje – naprawdę groźny.

Wszystkim się raczej wydaje, że tabliczki „Wstęp wzbroniony” to raczej rekomendacja niż zakaz. Coś w rodzaju dupochronu na wypadek, gdyby ktoś znalazł się nie tam, gdzie trzeba podczas jakichś ćwiczeń wojskowych. Że się włazi na własne ryzyko. Tylko że… z ryzykiem to się będzie nam chyba kojarzyło to dopiero od wczorajszego wybuchu.

Bez paniki?


Poza tym, w ostatnim tygodniu:

  • dron na Lubelszczyźnie i
  • nocne strzały w Sulejówku – do tych na poligonie jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni, ale huki w mieście to nowość (w środku nocy, bo wtedy harcują, a na forum miasta plotki, że policja nic nie wiedziała i wezwana przyjechała szukać źródła strzałów)

Teraz oczywiście wszystko jest wyjaśniane, oswajane, ale… Nie podoba mi się to wszystko. Po prostu. Znajomi żołnierze zapewniają, że to nic strasznego, ale… po prostu dość mam tej niekończącej się wojny, sankcji, ćwiczeń czy tam jak to jest nazywane…


Tematy do rozmowy (z kimś lub samą sobą):

  • Czy zdarzyło Ci się wejść na teren poligonu mimo zakazów?
  • Jak powinny wyglądać skuteczne komunikaty? Same tabliczki wystarczą?
  • Czy żyjąc w otoczeniu jednostek i poligonów czujemy się bezpiecznie… czy wręcz przeciwnie?