Książki na tę jesień (trochę nowości, trochę klasyki)

Co by tu czytać tej jesieni? Poszczególne wydawnictwa dwoją się i troją, by zapewnić każdemu odpowiednią porcję literatury (stworzoną przez ludzi, którzy wolą pisać niż czytać lub przez ludzi utalentowanych, czytających i piszących). Przejrzałam nowości, podumałam i już wiem, co wybiorę. Dla Ośmioletniej też.

Jako że jesteśmy obie fankami Justyny Bednarek – nie możemy się doczekać drugiej części Taty w Tarapatach. Zemsta karalucha siadła super, więc Jaja nie z tej ziemi już zaklepane.

Książki dla matki

Tej jesieni matka (czyli ja) będzie cisnąć Harmonię jeźdźca i konia, a do tego:

  • Wichrowe wzgórza E. Bronte — bo już od kilku lat pod we wrześniu planuję się w tej opowieści zaszyć przed tym wszystkim, co w bieżącej jesieni nie do końca mi odpowiada. Oraz przed sposobem pisania książek w XXI wieku, który też bardzo często mi nie odpowiada.
  • Tajemnice zamku Udolpho A. Radcliffe – bo jeszcze nigdy nie czytałam tej książki, a dla wielbicieli epoki romantycznej (baśnie, sowy, ruiny, obłęd) to podobno lektura obowiązkowa. 800 stron – powinno starczyć do zimy.
  • Pażdziernikową rdzę A. Kuchmister — bo kończę właśnie Florentynę od kwiatów i jestem totalnie oczarowana (piorunami łapanymi w słoik podczas burzy i pogrzebu, niebieskim ogrodem, miękkością ścielenia się tej historii). Jedyne, co mnie wkurza w tej książce, to występowanie kwiatów, które o jednej porze nie kwitną (kiedy książka zagraniczna to się nie czepiam, mógł skrewić tłumacz, ale jeśli książka jest o dawnej wsi, to naprawdę można łatwo zebrać ładnie brzmiące nazwy kwiatów kwitnących w tym samym czasie). Tak czy inaczej Październikowa już zamówiona.

Książki dla córki

Prócz rzeczonych Jaj, ośmioletniej tej jesieni podsunę (i wiem, że to będzie dobre):

  • Wnuczkę antykwariusza J. Bednarek – trochę za bardzo osadzona w realiach (według dzieciaka nie ma sensu czytać o zwykłych ludziach, którzy nie mają wielkiej lub tajemniczej wiedzy, ale na szczęście historie w środku robią robotę. Jesteśmy w połowie, więc tej jesieni na pewno doczytamy.

  • Najgorszy tydzień życia. Poniedziałek M. Cosgrove, E. Amores – bo to może być dobre na jesienne obniżenie nastroju. Zgaduję, że cała magia tkwi w tym, że komuś innemu też jest źle, a może i gorzej.
  • Kwarki, iskry i tajemnice kwantowe. Kosmiczny przewodnik po klockach, z których zbudowany jest wszechświat L. Harvey-Smith, A. Ryan – bo ufam PWN a tytuł obiecujący (sama nie pojmowałam nigdy fizyki, nauczycieli tego przedmiotu miałam za ludzi, z którymi dzieli mnie totalna przepaść, może z Młodą będzie inaczej?)

Aproposki: