Sierpień jak dawniej. Co się wydarza, kiedy wszystko zwalnia i naprawdę jest lato

Dzisiaj, umówiłam się z koleżanką na pierwszy wrześniowy spacer. Powiedziała, że to jej ulubiony miesiąc. A ja odpowiedziałam, że rozumiem. Chociaż… najpiękniejszy chyba jest sierpień. Ten sierpień.

Pod koniec lipca dowiedziałam się, że nie przedłużą mi umowy w pracy. I niby podeszłam do tego na luzie, zakładając, że w takim razie przede mną piękny wakacyjny miesiąc, ale… Nie spodziewałam się, że będzie aż tak ślicznie.

Tak, w sierpniu zabrakło mi czasu, żeby zadbać o dłonie.
Fotka cyknięta podczas krojenia warzyw na leczo.

Mimo wszystko

Dziś znalazłam pierwszy kasztanek, jeszcze w kolczastej, zielonej łupince. I coraz więcej suchych listków wszędzie. A w sieci – gangi z Biedronki, szkolne pieprzenie o wyprawkach, edukacji zdrowotnej, a zaraz wjadą z tymi kocykami wpisy AI. Tym bardziej cieszę się, że w sierpniu mogłam w beznecie. Jak dawniej.

I te pożary (muszę sprawdzić w statystykach PSP czy naprawdę więcej, czy koledzy po fachu zorientowali się, że to się teraz klika i piszą o nich w mediach, nadając tytuły pod Google Discover). I Czy to już wojna hybrydowa, czy jeszcze nie?

I śmierć Janka. Tyle osób współczuje Ani i jej córeczkom… I śmierć pilota. Maciej „Slab” Krakowian też pozostawił małe dzieci i żonę. W jeden wieczór milion złotych pękł na zbiórce. Cieszyłam się, że stało się to zanim nasza uwaga ucieknie na inne wydarzenia…

Ale przyznaję, że nie żyłam tym tak, jak gdybym musiała w to wnikać jako redaktorka.

Wakacje jak dawniej

Miałam mnóstwo czasu, by jeździć do stajni. Już od ładnych paru lat nie czułam tyle lata na skórze, we włosach i w nogach, co tego sierpnia. Mogąc przebywać na świeżym powietrzu, czy to w upał, czy w chłodny wieczór.

Ok, ostatnio to chyba działo się tak w dzieciństwie, na wakacjach na wsi. Kiedy człowiek zajęty życiem (nie pracą) zapominał, że nie jadł od rana. I nie przeszkadzało w życiu ani gorąco, ani piach, ani mokre ciuchy (bo akurat spadł deszcz albo akurat spa konikowi się organizowało szlauchem).

I bez pośpiechu, nie od-do, bez znużenia. Tylko tak, jak dawniej.

Może i byłoby mi ciężko

Może i byłoby mi ciężko, gdybym nie przeżyła wcześniej zwolnień grupowych. Strat prac własnych i innych, bardzo dobrych, dużo lepszych ode mnie redaktorek.

Może i byłoby mi ciężej, gdybym znała choć jedną osobę, która – szukając pracy, nie znalazła jej wcześniej czy później. Albo gdybym nie znała takich osób, które nie pracują od lat i żyją całkiem spokojnie.

Albo gdybym np. nie dowiedziała się mnóstwa nowych rzeczy.
Np. co to jest bąbel startowy na Tik Toku (ten mój chyba już niedługo pęknie). Czyli sytuacja, w której do 7-10 rolki wyświetla je maks. 300 osób i podobno często się zdarza.

W sierpniu (przede wszystkim Ośmioletnia) złapała w rolki tyle chwil w stajni… Powitania z Sonatą. Prysznic Sonaty. Zabawy z Sonatą. I tak super było wieczorem szukać do tego muzyki… Jak ja w pracy mogłam nie lubić robić rolek? Tak, pod tym względem nie było jak dawniej.

Och. I jeszcze poznałam Lunarię (ależ ten chłopak śpiewa). W ich Lipce zielonej i balladzie z Kniazia Igora (moje ulubione) tak pięknie spotyka się Dawniej z Teraz…

Tematy do rozmowy (z kimś lub samą sobą)

✳️ Czy miałaś kiedyś wakacje jak dawniej – już jako dorosły człowiek?
✳️ Jaki miesiąc naprawdę lubisz bardziej – sierpień czy wrzesień? A może żaden z nich?
✳️ Czy pamiętasz wakacje, w których nikt nie miał przy sobie telefonu?

Aproposki: