Dzień imienin, który pachnie wrzosowiskiem i marzeniem. I to moje imię – trochę z listu Flauberta, trochę z wiersza Bursy.

Lubię swoje imieniny. Może nawet bardziej niż własne imię.
25 sierpnia wyznaczał granicę – jeszcze przed smutną zmianą.
A koniec wakacji osładzały arbuzy, śliwki i brzoskwinie.

W urodziny kwitną mi fiołki, w imieniny — wrzosy.
Tak się złożyło, że mojej Córce — identycznie.
I już samo to jest na tyle miłe, by z przyjemnością imieniny świętować.
Skoro wrzosy, to znaczy, że są i najlepsze arbuzy, i brzoskwinie, i całkiem niezłe śliwki.
O cukiniach, pomidorach i ogórkach nie wspominając.
Każdy, kto wtedy świętuje, ma czym zastawić stół pięknie i pysznie…

Z kim bym świętowała?

Wymarzone imieniny? Obiad (w ogrodzie) z rodziną, a wieczorem impra z przyjaciółmi. Tak.

Rodzinka już była dziś 🙂 Pojechali szybko, bo młodszy (choć już też dorosły) syn siostry – zbiórka w OSP. Haliny i Zbyszek nie przyjechali, bo jakiś wypadek z palcami w stolarni.
Mocno niepełny skład, bo mamy nie ma, taty nie ma.
A też tak sobie myślę, że w wymarzone imieniny, wymarzonym gościem byłby Dziadek Ignacy, który zmarł na długo, zanim się urodziłam.

Och… z nim to by się o koniach rozmawiało!
Masztalerz z zawodu i… nie wiem, nie wiem, jak „układał” te konie, jakie miał przygody w pracy, najpiękniejsze chwile, sukcesy, porażki…
I tyle pewnie by mi mógł opowiedzieć o Sonacie!

Chociaż… wiele razy już przyszło mi do głowy, że tzw. pamięć genowa tu nam gra…
Może Dziadek powiedział mi więcej, niż przypuszczam?
I wcale nie musimy odrywać się od stołu, żeby pójść do stajni, bo on w tej stajni jest ze mną za każdym razem?

Co bym chciała dostać?

Z okazji wymarzonych imienin, wymarzone prezenty?

Kwiaty – pnące, zwisające, rozrastające się. Takie lubię. I od każdego bym chciała takie.
I zapalniczki, o, bo akurat mi się pokończyły.

I książkę Moje konie, moi nauczyciele, bo chodzą po 200 zł – unikaty, a… na razie nie mogę szaleć z kasą.
Alois Podhajsky był mniej więcej w wieku Dziadka…

I w sumie tyle.

A jakie życzenia?

Zdrowia – dla bliskich, konia i mnie.
I nowych pomysłów… Na jeden wpadłam wczoraj 🙂 I nie bez związku z imieninami właśnie.

Lubię widzieć swoje imię w książce.
W ogóle w tym roku przyszło mi do głowy, że zacznę nowy cykl. O imionach w literaturze.
Zaczęłam sobie szukać swojego i nic nowego nie znalazłam.

Wiedziałam, że Gustave Flaubert pisał listy do Luizy Colet (jakoś w szkole średniej nawet je czytałam).
Luizę pilnie sprzedam Danuty Noszczyńskiej też znam, pewnie.
A między klasyką a współczesną obyczajówką – najpiękniejszy hołd oddany imieniu memu to chyba Andrzeja Bursy.
Zbrodnię Luizy mniej wolę od Ogrodu Luizy, zdecydowanie.
Poemat Luiza napisał w latach 50. i bardzo – na tle innych wierszy wtedy powstałych – się wyróżnia.
Erotyk, piękna tajemnica, „logika neurastecznina, nieprzewidywalna, świat realny i urojony”.
Sensualność, wyrazisty rytm, staranne rymy (tak mówił o poemacie Krzysztof Kuczkowski w Radiu Gdańsk).

Tematy do rozmowy (z kimś lub samą sobą)

  • Jak wyglądałyby Twoje wymarzone imieniny – bez ograniczeń?
    Czy byłby ogród? Stół? Kto by przy nim siedział, a kogo byś zaprosiła tylko myślą?
  • Co kwitnie, dojrzewa, pachnie najpiękniej w dniu Twojego imienia? I czy to coś mówi o Tobie?
  • Czy są osoby, których nigdy nie spotkałaś, a i tak za nimi tęsknisz? Tak jakby były z Tobą od zawsze – w geście, w pasji, w pamięci, której nie miałaś prawa mieć.
  • Jakie prezenty sprawiają Ci prawdziwą radość? Które mówiłyby: „Znam Cię naprawdę.”
  • Czy lubisz swoje imię? A jeśli nie – to w jakim momencie życia poczułaś z nim zgodę? A może dopiero ją tworzysz?

Aproposki:


Ogród Luizy

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy
Którego nieistnienie zabija jak topór
Zawieszony na tęczy pod gwarancją wizji
Rozżarza się w olśnienie purpurowych kopuł
W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

Luiza której lekkość gracja i swoboda
Metal z różą a krzemień z obłokiem kojarzy
Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu
Serca wyryte w korze mając na swej straży
Luiza której lekkość gracja i swoboda

Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków
Gamę śmiechu Luizy powtarza gdy ona
Rozrzucająca włosów rozgwiazdę na piasku
Poddaje nagie gardło śmiechem zwyciężona
Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków

Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo
Pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie
Zwycięzco umazany gęstą krwią zwierzęcą
Przynieś jej lwią paszczękę i serce łabędzie
Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo

Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy
Labiryntów i altan puszcz i klombów kwietnych
Ptaszarni i rykowisk gonów gazel chyżych
Pojąć potrafi tylko prawy i szlachetny
Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy

Którego nieistnienie zabija jak topór
Realnością śmiertelnych poczekalni ziemi
Przeklęty rojeniami dzieci i idiotów
Wydrwiony mgieł nonsensem ginie w neurastenii
Którego nieistnienie zabija jak topór

Andrzej Bursa