Ostatnio sieć obiegł news, że w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO) dofinansowanie otrzymał klub swingersów. Brzmi jak wymarzony temat do rozmowy 🙂
Portale swingerskie mają w Polsce po kilkadziesiąt tysięcy aktywnych profili, w tym wiele par. Szok, co? Zgaduję, że spotykają się nie tylko pod Częstochową…

Co się wydarzyło naprawdę?
Jak podały media, polityczna awantura wokół KPO rozgorzała po publikacji mapy dotacji, jakie otrzymały firmy działające w branży HoReCa – hotelarskiej i gastronomicznej.
Chodzi o 1,2 mld zł unijnych środków, które miały wesprzeć przedsiębiorców po pandemii COVID-19.
Wśród ponad 3 tysięcy beneficjentów znalazł się… klub swingersów z miejscowości niedaleko Częstochowy.
Uwaga: to nie były pieniądze na „założenie” klubu ani zakup zabawek, tylko wsparcie dla działającego biznesu gastronomiczno-rozrywkowego, tak jak w przypadku innych lokali z tej branży.
A ilu jest swingersów w Polsce?
Nie ma oficjalnych statystyk GUS, ale badania prof. Zbigniewa Izdebskiego („Seksualność Polaków”) wskazują, że 3–5% dorosłych Polaków deklaruje doświadczenia w seksie grupowym lub wymianie partnerów.
- Portale swingerskie mają w Polsce po kilkadziesiąt tysięcy aktywnych profili, w tym wiele par.
- Najwięcej klubów działa w dużych miastach (Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Wrocław), ale mniejsze miejscowości również mają swoje prywatne imprezy.
Czyli mówimy o niszowej, ale realnie istniejącej grupie – swingersi to też ludzie: płacą podatki, pracują, prowadzą firmy, a czas wolny spędzają… po swojemu.
Plusy (serio i z przymrużeniem oka)
- Równe traktowanie przedsiębiorców – skoro klub spełnia kryteria programu, ma takie same prawa jak restauracja czy hotel.
- Odbudowa po pandemii – pandemia mocno uderzyła w branżę rozrywkową, a dotacje miały ratować miejsca pracy.
- Rozwój turystyki niszowej – turyści przyjeżdżają nie tylko na pielgrzymki.
- Wpływy z podatków – legalny biznes to legalne wpływy do budżetu.
Minusy (też trochę na luzie)
- Szok obyczajowy – w kraju, gdzie seks wciąż jest tematem tabu, takie dotacje wywołują burzę.
- Argument dla przeciwników KPO – łatwy pretekst do krytyki programu.
- Poczucie „czy to na pewno priorytet?” – gdy wciąż brakuje środków na szpitale czy szkoły.
Fakty kontra mity
❌ Mit: „Unia daje pieniądze na seks”.
✅ Fakt: Dotacja była na działalność gospodarczą w branży HoReCa, w ramach wsparcia po pandemii.
❌ Mit: „Powstanie nowy klub swingersów z KPO”.
✅ Fakt: Klub działał już wcześniej, a pieniądze przeznaczono na jego utrzymanie/rozwój.
❌ Mit: „Nikt głosujący na PiS, Brauna czy Mentzena nie ma nic wspólnego z swingersami”.
✅ Fakt: Tu byłabym raczej ostrożna… Po prostu do dobry moment, by „przywalić” opozycji.
No to… oburzać się czy nie?
Z jednej strony – pieniądze publiczne trafiają do miejsca, które część społeczeństwa uważa za kontrowersyjne. I to nie jest OK.
Z drugiej – program miał jasne zasady i beneficjenci byli wybierani według kryteriów branżowych, a nie obyczajowych.
Może więc to nie tyle „skandal”, co ciekawostka o tym, jak różnorodny jest polski rynek gastronomiczno-rozrywkowy?
A fakt, że swingersi istnieją i działają w Polsce, może być dla niektórych większym szokiem niż sama dotacja.
Kiedyś oburzaliśmy się istnieniem gejów, dziś – swingersów. W większych miastach zaczynają też coraz częściej szokować therianie – ale to już temat na kompletnie inną rozmowę.
Tematy do rozmowy (z kimś lub samym sobą)
- Czy publiczne pieniądze powinny trafiać do każdego legalnie działającego biznesu – niezależnie od jego charakteru?
- Gdzie przebiega granica między wolnością gospodarczą a poczuciem moralnego komfortu społeczeństwa?
- Czy niszowe formy rozrywki mogą być realnym wsparciem dla turystyki w Polsce?
- Jak zmienia się nasze podejście do seksualności w przestrzeni publicznej?
- Czy „kontrowersyjny” beneficjent dotacji to wpadka programu, czy dowód na jego bezstronność?
Najnowsze komentarze