CTA (call to action, czyli: wezwanie do działania) — znajdziesz je wszędzie.
„Sprawdź teraz!”, „Kup już dziś!”, „Zapisz się!”, „Nie przegap!”, „Kliknij, zanim zniknie!”, „Dołącz!”, „Zrób to!”, „Działaj!”.
Tak wygląda internet. I nie tylko ten sprzedażowy. Tak wyglądają nawet strony z przepisami na chleb.
CTA powstało z myślą o stadzie dzieci w ciałach dorosłych, które chcą być w porządku. Chcą się słuchać. Bojąc się… kary? Wiadomo – że za nieposłuszeństwo wobec ojca/matki dawniej groził nawet srogi wpier*ol. A jeśli chodzi o nieposłuszeństwo wobec słów księdza z ambony – nawet piekło!
Dziś kaznodzieje są skromniejsi, rodzice bardziej wyrozumiali, ale marketingowcy… o, oni wciąż uczą wszystkich, żeby stosowali CTA, bo… No właśnie, co?

CTA to rozkaz
CTA: marketingowy sposób na to, żeby człowiek — najlepiej bezrefleksyjnie — zrobił coś, co ustaliła druga strona. Najlepiej: kupił, kliknął, zapisał się, dołączył, potwierdził, udostępnił, zalajkował i jeszcze zostawił dane.
W czym problem?
Ano w tym, że nie wierzę, że jakikolwiek normalny człowiek nauczyciel CTA klikał, bo widzi napis KLIKNIJ!
I to jest zrozumiałe, bo nie chce być traktowany jak uczeń z podstawówki.
Zwłaszcza przez ludzi, którzy właśnie „tworzą markę osobistą” albo uczą innych, jak sprzedawać swoje e-booki, produkty cyfrowe, kursy, newslettery o kursach, szkolenia o e-bookach i webinary o newsletterach.
Ci eksperci, co każą w CTA każą też wierzyć, że bez użycia „Zrób to teraz!”, nikt nigdy tego czegoś nie zrobi… Przegapi, nigdy się nie dowie, zmarnuje okazję życia…
A przecież… człowiek klika, kiedy ma potrzebę. A nie dlatego, że ktoś krzyczy na niego z baneru.
Dziś rano odpalam komputer i widzę w dolnym prawym rogu co? Wiadomość „Sprawdź pogodę”. Kurde, olałam to totalnie, bo kto mi będzie mówił, co czy i co mam sprawdzać przy śniadaniu, no nie mogę…
🌀 Gdybyśmy naprawdę słuchali każdego CTA…
- Mielibyśmy za sobą po 17 kursów oddechu i hiperwentylację.
- Zapisalibyśmy się na 5 webinarów o tym, jak nie być ofiarą marketingu… sprzedawanych przez tych samych ludzi, którzy CTA nadużywają.
- W koszyku” wszystkie produkty, o których istnieniu jeszcze wczoraj nie wiedzieliśmy.
I świadczyłoby to, że źle z nami.
Bo nie wierzymy, że jeśli nie wykonamy rozkazu – nikt nas nie rozstrzela. Serio. Nie służymy przecież w armii specmarketingu, którzy wymyślili CTA.
🧩 Tematy do rozmowy (z kimś lub samym sobą)
🔹 Czy ktoś (lub coś) kiedykolwiek przekonał/o Cię do czegoś dzięki CTA?
🔹 Jak reagujesz, gdy coś zaczyna na Ciebie krzyczeć wykrzyknikami z internetu?
🔹 I czy w Twoim życiu był kiedyś moment, kiedy kliknięcie „kup teraz”, „odmień swoje życie”, „dołącz do tysiąca zadowolonych klientów” naprawdę wniosło coś ważnego?
Najnowsze komentarze