Talizman sierpnia, czyli jak lato powiedziało mi, że wszystko będzie dobrze

Są takie momenty, kiedy sierpień (wrzesień/październik/sobota/poniedziałek podchodzi i mówi cicho, ale wyraźnie:
„Patrz. Wszystko będzie dobrze.”

Nie daje dowodów. Daje znaki.
Małe. Śmieszne. Rozgrzane jak dach samochodu po całym dniu na słońcu.
Zaczyna się od czapki z wisienką, która wpada z łódki do wielkiego do jeziora i nagle staje się najważniejszym obiektem akcji ratunkowej.
Na szczęście nikt nie rzucał się w toń, wystarczyło sprawne manewrowanie łodzią i bosak. Dla Lucjana to był trening sytuacji, co by było, gdyby pod czapką był człowiek…

Emocje sięgały zenitu, Ośmioletnia powtarzała wciąż „Nikt mi nie uwierzy, jak będę to opowiadać, nikt mi nie uwierzy”.

Jaki pierwszy, drugi, trzeci, tak cały sierpień leci – jest takie powiedzenie 🙂

Nie powiem, że wyszliśmy na brzeg suchą nogą, bo wcześniej byliśmy na plaży. I z łódki wyskakiwaliśmy w wodę po pas. Ubrań na zmianę nie mieliśmy, dlatego postawiliśmy na obiad z McDrive’aw aucie.
ale szczęśliwi. Wszyscy. Bo czapkę uratowano.

Ale to nie jedyne znaki, które świat dał w pierwszy weekend sierpnia. Inne znaki:

– Ewka (doktor literaturoznawstwa) robiąca fikołki na trzepaku,
– ognisko w ogródku, które świeci mocniej niż niejedna latarnia,
– hasło „w górę miecz!”, które uruchamia manewry żeglarskie na ceratowych żaglach,
– i opalenizna po jednym dniu, jak po tygodniu nad morzem.

Czy to poważne?
Nie.
Czy to ważne?
Bardzo.

Bo sierpień wie, że ważne rzeczy nie muszą mieć poważnych min.
Że moc zaklęta jest czasem w trzepaku, który był kiedyś masztem pirackiego statku.
Albo w momencie, gdy nagle ktoś krzyczy „linka!” – a Ty orientujesz się, że masz całe to lato naprawdę w garści.

I wtedy można naprawdę uwierzyć, że będzie dobrze.
Że nie trzeba jechać na Mazury, w góry ani nad morze,
żeby mieć czary prosto z katalogu magii dzieciństwa.
Że lato nie potrzebuje biletów lotniczych, żeby dało przygodę.
Że temperaturę opowieści można słońcem i ogniskiem, wodą (tylko w pierwszej chwili lodowatą) i biciem serc.


Sierpień daje znaki, jestem pewna.
Czasem to może być cień jeża w parku w kształcie serca.
Czasem głos dziecka, które chce głaskać noc.
Czasem czapka, która nagle staje się talizmanem.

Może już dostałaś swój znak.
A może dopiero przyjdzie.
Sierpień ma jeszcze czas.


🗣️ Tematy do rozmowy z sierpniem (i ze sobą):
– Jaki znak dostałaś/dostałeś tego lata?
– Co ratował/a/byś z wielkiego jeziora tak, jakby to był najważniejszy talizman?
– Czy umiem się jeszcze cieszyć ogniskiem przy trzepaku bardziej niż kolacją w kurorcie?